Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna www.timberships.fora.pl
Forum autorskie plus dyskusyjne na temat konstrukcji, wyposażenia oraz historii statków i okrętów drewnianych
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Piotr Olender - Wyprawa barona de Pointisa

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Recenzje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 3975
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:02, 01 Kwi 2015    Temat postu: Piotr Olender - Wyprawa barona de Pointisa

„Wyprawa barona de Pointisa i złupienie Kartageny w roku 1697”
Notka na temat artykułu Piotra Olendra z pisma „Okręty” nr 6/2014.

Ostatnio w naszych pismach morskich ukazuje się wiele publikacji z czasów żaglowców, których autorami są ludzie zaczynający tę przygodę (czasem także bardzo młodzi fizycznie, ale to nie jest regułą). Prawie każdy taki przypadek cieszy, ponieważ zwiększa się różnorodność oferty. Zazwyczaj oznacza to jednak także sporą ilość błędów w artykule, bowiem nawet autorzy dobrze wciągnięci w główną tematykę swojej publikacji niekoniecznie posiedli już szerszą wiedzę na temat epoki i posiłkują się ogólnymi, powszechnie dostępnymi publikacjami, które w większości są albo mocno wiekowe i częściowo zdezaktualizowane (jak książki Edmunda Kosiarza), albo zawierają zbyt dużą liczbę karygodnych błędów (jak niektóre ogólne historie żeglugi i okrętów), bądź stanowią po prostu zbiór potwornych nonsensów, jak ulubione przez wielu „Żaglowce” Pevny’ego, Gulaša. Natomiast zawodowi historycy mają problem z wycenianiem ich dorobku przez odpowiednie instytucje – obowiązuje reguła, że duże punkty można dostać tylko za publikacje, których poza recenzentem nikt nie przeczyta. Taka zasada daje na dodatek także recenzentowi ten komfort, że jeśli nadmiernie nie skrytykuje autora, może się kompletnie nie znać na recenzowanej pracy, a dorobek obu miło rośnie. W rezultacie wielu prawdziwych fachowców (np. z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku) ogranicza swoją działalność publikacyjną do niw niedostępnych przeciętnemu czytelnikowi i bardzo rzadko (lub wcale) gości na łamach pism popularnych. Tym bardziej cieszą takie wyjątki autorstwa ludzi z tej grupy (rozumiejąc ją szeroko), jak artykuły Piotra Olendra, Waldemara Gorala czy Anny Pastorek.
Po znakomitej książce (co nie znaczy, że nie zawierającej drobnych lapsusów, z których także jej autor zdaje sobie doskonale sprawę) „Wojna Francji z Ligą Augsburską 1688-1697. Działania na morzu” Piotr Olender przybliżył temat francuskiej wyprawy przeciwko Kartagenie w Ameryce Środkowej pod koniec XVII w. na łamach pisma „Okręty”. Artykuł omawia znikomy promil zagadnień poruszonych w książce, lecz traktuje o jednym z najciekawszych epizodów tamtej wojny. Szczęśliwi posiadacze pracy wydanej przez oficynę NapoleonV mogą się wprawdzie czuć troszkę rozczarowani publikacją w czasopiśmie, gdyż tekstowo nie wnosi ona raczej niczego nowego w stosunku do odpowiedniego rozdziału wersji książkowej. Tym niemniej taka forma pozwoliła na znaczne rozszerzenie warstwy ilustracyjnej. Rozmaitych zdjęć (w tym modeli okrętów), obrazów i mapek jest dużo więcej, niż mogłoby się zmieścić w małym rozdziale książki poświęconej niebotycznie szerszej tematyce. Oczywiście każdego może zainteresować w tych ilustracjach co innego – dla mnie szczególnie atrakcyjne są zdjęcia (rzecz jasna współczesne) imponujących umocnień Kartageny, doceniam też wartość dla wielu czytelników szczegółowej mapki zdobycia tego miasta, autorstwa Tomka (?! Istnieje takie imię, odmienne od Tomasz?! Dla niektórych kolegów z pracy ja też jestem „Krzyś”, ale gdyby to usłyszeli moi studenci, mogliby udusić się ze śmiechu) Wajnkaima – chociaż identyczna jest w książce, a ja mam nawet dużo bardziej szczegółowe. Zwracam tylko uwagę (dotyczy to innej mapki tego samego autora, przedstawiającej szerszy rejon Morza Karaibskiego), że nie ma czegoś takiego jak „Wyspy Powietrzne”. Brzmi nawet zabawnie (w chmurach?), ale to lapsus.
Tym, którzy nie mają książki (nie najtańszej, niestety) artykuł polecam szczególnie gorąco. Wprawdzie zdobycie w 1697 r. Kartageny przez Francuzów nie jest wydarzeniem mało znanym osobom interesującym się epoką, ale w powodzi masowego kopiowania wersji „korsarskich”, obowiązkowo opowiadających o tym, jak to wstrętny francuski admirał okradł – po zajęciu miasta - biednych, dzielnych flibustierów, dobrze jest przeczytać wyważoną, opartą na dokumentach historię pokazującą alternatywne możliwości oraz bardzo szczegółowy opis interesujących działań.
Mam tylko jedną uwagę, odnoszącą się zresztą w tym samym stopniu do tekstu w książce, co w artykule. W tabelach podano, że de Pointis był admirałem, de Lévy wiceadmirałem, a Coëtlogon – kontradmirałem. Jest to szczególnie istotne w kontekście wątku, jak to gubernator Du Casse objął dowództwo nad bukanierami i kolonistami w randze tylko komandora, którą „uzyskał w marynarce królewskiej, zanim został gubernatorem Santo Domingo”. Dla autora jest na pewno oczywiste i dla sporej grupy jego czytelników również, że istniało coś takiego, jak stopnie tymczasowe, nadawane jedynie na okres konkretnej wyprawy lub kampanii, zupełnie nieadekwatne do rzeczywistego zaszeregowania danych osób na co dzień. Nie był to ani wynalazek francuski, ani nie ograniczał się do schyłku XVII w., ani do marynarek. Można nawet powiedzieć, że dużo częściej trafiał się w armii, gdzie rozmaici generałowie po zakończeniu działań wracali do koszar z powrotem jako pułkownicy czy majorowie. Tym niemniej takie niuanse są dla przeciętnego czytelnika zapewne obce, a ponadto wcale nie musi on zawsze wiedzieć, których wydarzeń i ludzi dotyczyły, bo przecież nie była to żadna obowiązująca reguła. Dlatego uważam, że uwaga o tymczasowości rang admiralskich wymienionych wyżej oficerów powinna się była koniecznie znaleźć tak w tekście książki, jak w artykule. Bowiem naprawdę wszyscy oni mieli wówczas we francuskiej marynarce królewskiej wyłącznie stopień komandora (capitaine de vaisseau), DOKŁADNIE TAKI SAM jak wyróżniony osobną pod tym względem uwagą Du Casse. Baron de Pointis został „prawdziwym” kontradmirałem (szefem eskadry) dopiero w 1699 r., a chociaż był potem generałem-porucznikiem we flocie hiszpańskiej, we Francji nigdy nie dochrapał się nawet wiceadmirała. Jacques de Coëtlogon (brak imienia w tabelach sugeruje w książce błędnie, że chodzi o dużo słynniejszego Alaina-Emmanuela) zmarł 25.05.1697 z ran odniesionych podczas opisywanej kampanii, więc nie udało mu się dożyć awansu nawet na najniższy stopień admiralski w regularnej flocie. Nie znalazłem też żadnego francuskiego oficera flagowego o nazwisku de Lévy, co świadczy najprawdopodobniej o tym, że także i on zakończył karierę w marynarce na randze komandora, a z absolutnie całkowitą pewnością taką właśnie miał w 1697 r. Wyprawa zachodnioindyjska de Pointisa miała charakter korsarski (źródła i opracowania hiszpańskie bardzo lubią pisać o „piracie” de Pointisie), więc owe dumnie brzmiące tytuły admirała, wiceadmirała i kontradmirała to tylko oznaczenia funkcji pełnionych tymczasowo przez wspomnianych oficerów, w dodatku mocno przesadne – przy takiej skromnej liczbie okrętów żadna eskadra króla Francji nie potrzebowałaby nikogo więcej niż jednego kontradmirała, albo i bez niego by się obyła. Nie wątpię, że profesor Piotr Olender o tym wszystkim doskonale wie – po prostu należało taką informację, dla porządku, zamieścić choćby w bardzo zdawkowej formie.
Krzysztof Gerlach


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kgerlach dnia Śro 17:44, 01 Kwi 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Napoleon7




Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Pią 23:26, 10 Kwi 2015    Temat postu:

Dziękuję za recenzję. Gwoli wyjaśnienia powinienem jednak zaznaczyć, że artykuł miał się ukazać przed wydaniem książki. Stanowiąc swego rodzaju jej promocję. Z niewiadomych dla mnie przyczyn ukazał się jednak znacznie po tym fakcie (mówiąc szczerze myślałem, że się już nie pojawi) więc wyszło trochę niezręcznie.
Co do "Wysp Powietrznych" - to oczywiście błąd, którego nie zauważyłem (na oryginale było jak należy). Co do stopni - wszystko prawda. Stopnie były, można by rzec, "tymczasowe". Tu rzeczywiście należałoby się wyjaśnienie. Z DuCassem problem był taki, że trzeba go było jakoś "umiejscowić" w całej wyprawie, także kompetencyjnie (co miało też swoje znaczenie przy podziale łupów). Stąd też pod tym względem go "wyróżniłem". Problem dotyczył zresztą nie tylko jego ale i bukanierów (tudzież ochotników do nich dołączonych), którzy byli do wyprawy cennym dodatkiem ale też i dość niewygodnym (czytając wypowiedzi Pointisa mogłem odnieść wrażenie, że człek ten wręcz cierpi iż musi współpracować z taką bandą rzezimieszków - bo takie o bukanierach miał zdanie, zresztą poniekąd słuszne).
A cała kwestia podziału łupów to osobny, skądinąd bardzo ciekawy temat. Bo i to ile zagrabiono w Kartagenie dokładnie nie wiadomo. W każdym razie byłbym daleki od przypisywania Pointisowi nieuczciwości przy podziale łupów. Po prostu wiele wskazuje na to, że przy nie najlepszej atmosferze współpracy nie wszystko ustalono jak należy a resztę załatwił brak zaufania i wzajemne podejrzenia. Problemy finansowe tej wyprawy i w ogóle tej wojny są zresztą bardzo ciekawe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 3975
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 8:47, 11 Kwi 2015    Temat postu:

Fakt, dość naiwnie założyłem, niepomny własnych doświadczeń, że skoro najpierw czytałem książkę, a potem artykuł, to taka musiała być też kolejność umieszczenia tekstów u wydawców Wink .
Natomiast wracając do Kartageny/Cartageny. Ciekawe, że miasto „miało szczęście” do kłótni w gronie rozmaitych napastników. Podczas opisywanej przez Pana wyprawy francuskiej spory wśród atakujących mimo wszystko nie przeszkodziły w osiągnięciu zwycięstwa, chociaż drogo kosztowały zwykłych mieszkańców. Hiszpańskie relacje pełne są opisów niesamowitych okrucieństw, jakich dopuszczali się na nich rozczarowani bukanierzy. Jednak w czasie brytyjskiego ataku na Cartagenę w 1740 skrajnie wrogie, wręcz irracjonalne postępowanie dowódcy floty względem własnych oficerów armii i dowodzonych przez nich żołnierzy doprowadziło do ostatecznej klęski ekspedycji, mimo początkowych wielkich sukcesów i dużych szans na zdobycie miasta.
Krzysztof Gerlach


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Napoleon7




Dołączył: 22 Wrz 2014
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Sob 9:41, 11 Kwi 2015    Temat postu:

Choć w 1697 roku podczas samej operacji nie zauważyłem jakichś specjalnych kłótni pomiędzy Pointisem i bukanierami. Nieufność była, ale współpracowali raczej zgodnie. Co zapewne było, ze strony bukanierów (jednak mało zdyscyplinowanych), efektem nadziei na bogate łupy. Konflikty były bezpośrednio przed rozpoczęciem operacji (gdy uzgadniano zasady współpracy) i po (gdy dzielono łupy), raczej nie podczas. Co w dużym stopniu było też zasługą Du Casse'a (jak mi się wydaje, choć nie chciałbym tu też być źle zrozumiany - nie była to postać kryształowo czysta, bywał bardzo interesowny i łasy na pieniądze, ale też i był lojalnym poddanym króla - a wszystko to starał się jakoś godzić). To, że doszło do drugiej grabieży Kartageny było chyba po części efektem jego nieobecności śród bukanierów. Trzeba też podkreślić, że sama grabież miasta w wykonaniu de Pointisa, z tego co zdołałem się zorientować, przebiegała w sposób nadzwyczaj, jak na tamte czasy, "cywilizowany" (o ile grabież może być "cywilizowana"). Incydenty się zdarzały, ale generalnie obywało się bez okrucieństw a nawet bez używania w większym stopniu przemocy.
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Recenzje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin