Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna www.timberships.fora.pl
Forum autorskie plus dyskusyjne na temat konstrukcji, wyposażenia oraz historii statków i okrętów drewnianych
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zawiłości stopni francuskich - szkic
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Wto 7:53, 14 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
PION ORGANIZACYJNO-TECHNICZNY
Ten obszar działalności marynarki, w której byli zaangażowani także oficerowie floty, jest zbyt rozległy i skomplikowany, bym miał ochotę go tutaj omawiać nawet w przybliżeniu. Zwrócę tylko uwagę na złożoność prawną (obok siebie pracowali oficerowie marynarki i inżynierowie bez żadnych rang wojskowych), systemową (razem z licznymi "oficerami niebieskimi" - na ogół nieszlacheckimi, ale wyjątkowo też ochotnikami ze szlachty - działali tu "chorążowie liniowca i portu", "porucznicy liniowca i portu", "kapitanowie liniowca i portu", których udział w działalności organizacyjnej mógł być przejściowy i czasem nie przeszkadzał w powrocie na szczeble kariery w pionie "bojowym") oraz terminologiczną. W tej ostatniej mamy takie problemy jak stwarzane przez "aide", który dosłownie był pomocnikiem, co mogło oznaczać dziesiątki rzeczy: np. aide de port plasujący się nisko wśród oficerów portu (aczkolwiek nadal oficer), który jednak tymczasem mógł mieć w marynarce zupełnie inną rangę, co wiadomo o jednym "poruczniku fregaty"; także bednarz portowy robiący beczki okrętowe czy cieśla albo żaglomistrz zatrudniali swoich aide, zdecydowanie jednak nie oficerów; dowodzący obroną portu generał miał do dyspozycji aide de camp, tyle że to był adiutant (czasem chorąży lub porucznik oddelegowany z marynarki); pomocnika majora zwano aide-major, ale ponieważ typowy (wręcz słownikowy) aide-major był "asystentem lekarza wojskowego" (!), funkcję tego "prawdziwego" pomocnika majora czasami zapisywano dla odróżnienia w formie ayde-major (oczywiście bez żadnej stałości i konsekwencji, żeby nie było za łatwo); od kontekstu zależało zobaczenie w nim "majora pomocniczego", faktycznego "pomocnika majora", oficera sztabowego (jeśli "jego" major był akurat szefem sztabu) czy właśnie pomocnika lekarza!
Sam "major" historyczny nieustannie sprawia kłopoty. Od starożytności był używany w znaczeniu przymiotnikowym, jako "wyższy", "starszy", "większy". W pewnym momencie (najpóźniej w XVI w.) pojawiło się znaczenie rzeczownikowe, ale nie wyparło pierwszego, tylko funkcjonowały odtąd równolegle. Czasem major występował (i występuje) samodzielnie jako ranga wojskowa, o tyle osobliwa, że np. we współczesnym wojsku polskim oznaczająca akurat najniższego z grupy oficerów starszych. W wielu armiach (w tym francuskiej) istniał "generał-major". Ponieważ także termin "generał" wykorzystywany był pierwotnie w znaczeniu przymiotnikowym, jako "generalny", najwyższy", "naczelny", a dopiero od XVII w. w znaczeniu rzeczownikowym, taki "generał-major" mógłby być "najwyższym spośród majorów" (majorem generalnym) albo "starszym, wyższym generałem" ("generał-majorem"). Nie są to bynajmniej wyłącznie rozrywki językowe, ponieważ w różnych państwach i czasach tego złożenia używano dla opisywania rozmaitych funkcji (niezależnych do stopni) oraz właśnie stopni militarnych rozmaicie ustawianych w hierarchii. We Francji major-général to zwykle szef sztabu głównego, który w armii bywał generałem, ale też pułkownikiem i majorem, a we flocie zazwyczaj komandorem (kapitan floty w innych marynarkach), lecz nierzadko młodszym admirałem. W armii rosyjskiej/radzieckiej taki "wyższy", "starszy" generał był naprawdę spośród nich "najniższy" czy "najmłodszy", bowiem ustępował wszystkim innym generałom - nad nim plasowali się (w kolejności wzrastającego starszeństwa) generał-porucznik, generał-pułkownik, generał armii. W armii amerykańskiej lat 60. XX w. generał-major był wyższy rangą od generała brygady, ale niższy od generała-porucznika, generała i generała armii. W marynarce francuskiej ancien régime'u słów major i général używano głównie (jednak nie wyłącznie!) w znaczeniu przymiotnikowym, przez co przy złożeniu obu tych dwóch przymiotników otrzymywano termin dosłownie nieprzetłumaczalny ("wyższy naczelny", co mnie kojarzy się dość jednoznacznie, zoologicznie); z uwagi na najczęstszy zakres obowiązków takiego oficera, ja preferuję pisanie o "majorach generalnych". Trzeba jednak w takich przypadkach pamiętać, że w tym kontekście "major" był przede wszystkim stanowiskiem, a nie rangą. To stanowisko od początku kojarzono z funkcjami administracyjno-gospodarczymi, szkoleniowymi i sądowniczymi, potem sztabowymi.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Śro 6:19, 15 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
REFORMA MINISTRA CASTRIESA A STOPNIE OKRĘTOWE W LATACH 1786-1791
Charles Eugène Gabriel de La Croix, markiz de Castries, ogłosił 1 stycznia 1786 r. cały szereg rozmaitych zarządzeń i regulacji dotyczących marynarki wojennej, którą kierował - jako sekretarz stanu - od października 1780 r. do sierpnia 1787 r. Potem dodawał szczegóły i wprowadzał korekty do grudnia. Próbował w ten sposób głęboko zreorganizować marynarkę królewską pod koniec epoki ancien régime'u. Tylko część tych zarządzeń - i to wcale nie najważniejsza, a może nawet najmniej ważna - dotyczyła stopni/rang, ale w tym temacie prawie jedynie ona zostanie wspomniana.
Ponieważ jednak, jak starałem się pokazać wyżej, w wymienionej materii nigdy nie było pełnej stagnacji i rozmaitych zmian stale dokonywano (aczkolwiek raz szybciej, raz wolniej), warto wiedzieć, jaki dokładnie był stan krótko przed radykalną reformą ministra Castriesa. Pokazuję to w formie tabeli:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tab. 2.

CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Czw 6:20, 16 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Bardzo istotną częścią reform markiza Castriesa była próba rozszerzenia bazy rekrutacyjnej oficerów marynarki królewskiej o zdolnych, młodych ludzi pochodzących z innych warstw społecznych niż szlachta, często o dużo większej wiedzy specjalistycznej (z kartografii, nawigacji itp.) niż feudalni wałkonie i przede wszystkim mniej od nich warcholskich. Oczywiście wszystko w ramach monarchii i bez żadnej rewolucji, więc rekrutację ograniczono do najbogatszej burżuazji. Zreformowanie korpusu gardemarynów było praktycznie niemożliwe, ponieważ stanowił on hermetyczne zbiorowisko szczeniaków w najgorszym wieku, przekonanych - z racji urodzenia - że wszystko im się należy i stanowią wyższą rasę ludzką. Z wiekiem oficerowie francuscy, nawet arystokratycznego pochodzenia, zazwyczaj nabierali rozumu i dystansu do siebie, lecz skoszarowanie aroganckich 15-latków dawało podniesioną do n-tej potęgi formę problemów trapiących polskie gimnazja czy domy poprawcze. W miejscach stacjonowania kompanii gardemaryni ciągle wszczynali burdy, atakowali mieszczan i wszelką "hołotę" nie cofając się przed żadną formą gwałtów. Spływały na nich nieustanne skargi. Gdyby chociaż w wyniku tego systemu szkolenia uzyskiwano jakichś wybitnych oficerów - lecz wcale tak nie było. Zwykle podnosi się w literaturze nadzwyczajną sprawność francuskiej marynarki wojennej w latach wojny o niepodległość kolonii brytyjskich w Ameryce Północnej, ale ten obraz jest mocno wykrzywiony, bowiem rzutują na niego dwa fakty nadrzędne: po pierwsze, bardzo ważna rola floty w wygraniu wojny z Wielką Brytanią; po drugie szokujący kontrast ze stanem zanarchizowanej marynarki rewolucyjnej po wyrżnięciu jednej części korpusu oficerskiego i ucieczce drugiej. Jednak warto zauważyć, że marynarka francuska w decydujący sposób przyczyniła się do zwycięstwa w wojnie 1778-1783 nie tyle przez jakieś oszałamiające sukcesy taktyczne, ile dzięki sprawności administracji w długotrwałym utrzymywaniu wielkich, przeważających liczebnie nad przeciwnikiem eskadr oraz osiągnięciom dyplomacji w pozyskiwaniu kolejnych sojuszników z silnymi flotami (Hiszpania, Holandia), znakomicie wiążącymi Brytyjczyków i zmuszającymi ich do rozpraszania sił. Francuzi wygrali bardzo ważną bitwę pod Chesapeake, co doprowadziło do kapitulacji armii brytyjskiej w Yorktown, ale taktycznie to było mierne zwycięstwo - przy dużej przewadze nie zatopili żadnego okrętu przeciwnika (jeden ciężko uszkodzony zatonął dopiero potem). Francuzi wygrali bitwę pod Grenadą, kiedy brytyjski admirał zaatakował pośpiesznie, nierozważnie i w fatalnie niekorzystnej dla siebie sytuacji, lecz francuski admirał nawet nie próbował przekształcić tego starcia w jakąś decydującą bitwę, ścigać Anglików i zadać im poważnych strat. Suffren przestraszył w Indiach Wschodnich przeciwników swoim zdecydowaniem, jednak ostatecznie niczego ważnego w tamtym rejonie nie zmienił. Kiedy niekorzystny wiatr rozdzielił siły adm. Rodneya pod Dominiką, Francuzi nie wykorzystali chwilowej zdecydowanej przewagi liczebnej nad jedną z grup, a po ich połączeniu dali się gruntownie pobić w bitwie u Wysepek Świętych - jedynym starciu tej wojny połączonym z dużymi stratami w okrętach (ta klęska była jednym z ważnych czynników, które skłoniły Castriesa do pozbycia się gwardzistów marynarki). Francuscy oficerowie wywodzący się ze szkół gardemarynów byli szaleńczo odważni i znakomicie manewrowali. Na ogół brakowało im jednak dyscypliny, inicjatywy, zdolności do współpracy i działania nieszablonowego - świetnie poruszali się w szykach liniowych, lecz byli zaskakiwani odchodzeniem od sztampy zarówno przez dowódców własnych (Suffren) jak przeciwnika. Ich szkolenie przeładowano teorią kosztem umiejętności praktycznych, w epoce żaglowców znacznie ważniejszych. To, że wydają się wybitni na tle oficerów okresu rewolucji, działających w obliczu nieustannej groźby śmierci z rąk marynarzy, motłochu miejskiego lub komisarzy rządowych, operujących w słabych, źle wyekwipowanych eskadrach na częściowo gnijących okrętach, nie stanowi prawidłowego wskaźnika do oceny. Oczywiście z reguły byli dużo lepszymi oficerami bojowymi niż pośpiesznie awansowani na admirałów i komandorów szyprowie statków handlowych i korsarskich, handlarze niewolników, piloci, bosmani itp. - lecz to żaden wyczyn.
Castries nie widział innego wyjścia niż rozwiązanie całego korpusu. Gardemaryni zniknęli i w pełnej postaci nigdy się już w marynarce francuskiej nie pojawili. Zamiast nich powołano aspirantów (aspirants), rekrutowanych na nieco bardziej demokratycznych zasadach i inaczej kształconych. Zgodnie z koncepcją Castriesa aspiranci uczęszczali do kolegiów morskich (gdzie uczono ich matematyki i przedmiotów technicznych), a po zdaniu egzaminów stawali się elewami marynarki wojennej - élèves de la marine - dzielonymi na trzy klasy i długo potem szkolonymi (zarówno z przedmiotów praktycznych jak teoretycznych) na okrętach. Później system pozyskiwania kandydatów na oficerów trochę się zmieniał, a wraz z nim terminologia, jednak aspiranci utrzymali się w marynarce wojennej za czasów rewolucji, Bonapartego i restauracji.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pią 10:09, 17 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Minister Castries zachował bez zmian górne szczeble hierarchii, obsadzane przez wpływowych ludzi (fikcyjny stopień Admirała Francji, tytuły-stanowiska wiceadmirałów Ponantu, Lewantu, mórz Azji i Ameryki; mórz Indii, szefa eskadry), ale postanowił wyróżnić grupę kilkudziesięciu najstarszych komandorów ("kapitanów okrętu/liniowca"). Nadał im nową rangę "szefa dywizjonu" (chef de division). Termin ten był znany wcześniej, lecz oznaczał tymczasową funkcję niektórych komandorów - Francuzi oficjalnie dzielili każdą eskadrę na trzy dywizjony i dowódca takiego zespołu miał stanowisko szefa dywizjonu. Teraz zmieniło się to w tytuł/klasę starszego komandora, którą oficer zachowywał na stałe, nawet jeśli siedział na lądzie. Pozostali komandorzy (capitaine de vaisseau) nie dzielili się na klasy i nie mieli pod sobą "kapitanów fregaty", zlikwidowanych w lutym 1772 r. Jednak Castries usytuował pod komandorami całkiem nowych "majorów okrętów/liniowców" (major de vaisseau); różnili się gruntownie od dotychczasowych majorów, którzy zajmowali się we flocie wieloma pracami organizacyjnymi, szkoleniowymi, sztabowymi, administracyjnymi, ale mogli mieć rozmaite rangi faktyczne; od 1 stycznia 1786 r. to był nowy, formalny stopień oficerski, o tyle ciekawy (jeśli przymierzać się do stopni w armii), że major marynarki stał niżej od capitaine. Minister zlikwidował "kapitanów okrętu/liniowca i portu", "kapitanów brandera", "chorążych okrętu/liniowca", "chorążych okrętu/liniowca i portu", "poruczników fregaty" i "kapitanów fluity", czyli zarówno rangi rezerwowane na ogół dla oficerów nie-szlacheckich, jak kolejną z grupy oficerów bojowych. Na ich miejsce stworzył dwie klasy "podporuczników okrętu/liniowca" (sous-lieutenant de vaisseau), dzielonych według stażu na liście (plus dla silnie teraz oddzielonej służby portowej - "podporucznika portu"). Nowy system wprowadzał więc bardzo dużo zmian, z których - w zakresie stopni oficerskich - najważniejszą była likwidacja odrębnej drabinki hierarchii dla ludzi o nieszlacheckim pochodzeniu. Nowe rangi przetrwały w większości bardzo krótko, tylko do rewolucyjnych przeobrażeń z 1791 r. System Castriesa też najwygodniej przedstawić w postaci tabeli:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tab. 3.

Zarządzenia królewskie wydane z inicjatywy Castriesa regulowały bardzo szczegółowo zasady awansowe, jednak do rewolucji zostało już zbyt mało czasu, by mogły one wiele zmienić w praktyce.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Sob 7:28, 18 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
W zakresie organizacyjnym dużo kwestii sformalizowano, a chociaż nie miało to bezpośredniego wpływu na rangi oficerskie, nazwy stanowisk mogą wprowadzać zamieszanie, więc sygnalnie o nich wspomnę. Markiz de Castries podzielił całą flotę na 9 eskadr; każda z tych eskadr, niezależnie od dowódcy, miała sztab. Sztabem kierował major, lecz nie był on w randze majora, tylko "kapitana okrętu/liniowca" (naszego komandora). Oczywiście mianowanie komandora szefem sztabu eskadry nie oznaczało jego degradacji, gdy obejmował tak ważne, odpowiedzialne i prestiżowe stanowisko, mimo sprzeczności terminologicznych (stopień majora był niższy od stopnia "kapitana okrętu/liniowca"). Do pomocy dano mu jednego "majora pomocniczego" (aide-major), wybieranego spośród "poruczników okrętu/liniowca". Dla takiego porucznika zostanie "majorem pomocniczym" (czy pomocnikiem majora, jak kto woli) nie oznaczało awansu, tylko zmianę stanowiska. W sztabie eskadry był jeszcze "pod-major pomocniczy" (sous-aide-major) o normalnym stopniu "podporucznika okrętu/liniowca"; dosłowne tłumaczenie tej funkcji brzmi po polsku wyjątkowo niefortunnie, więc w czasopismach lub książkach na pewno lepiej pisać np. o zastępcy majora pomocniczego. Sztab eskadry miał pracować na morzu w warunkach bojowych, jednak z oczywistych względów nie przestawał działać także w porcie, więc jego członkowie częściowo przenikali się z oficerami portowymi, w pewnej hierarchii; np. major eskadry mógł w praktyce zajmować miejsce majora generalnego marynarki w danej bazie.

Jak poprzednio, nie zamierzam rozwijać omawiania zagadnień dotyczących organizacji prac w portach i arsenałach, konstruowania i wyposażania okrętów, uzbrajania ich, kierowania administracją i obroną baz, tym bardziej, że teraz postanowiono oddzielić te piony jeszcze silniej niż dotąd od pionu bojowego. Raczej tylko jako ciekawostkę załączam więc tabelę, w której podaję nazwy stanowisk w grupie organizacyjno-konstrukcyjno-artyleryjskiej, w pionach z grubsza wg starszeństwa:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tab. 4.

CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Nie 10:33, 19 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
MARYNARKA OKRESU REWOLUCJI
Trudno prześledzić wszystkie zmiany w marynarce okresu rewolucji bardzo szczegółowo, ponieważ czasami zachodziły tak szybko, że następne pojawiały się przed wprowadzeniem w życie poprzednich, niełatwo też w tym chaosie odróżnić rozmaite inicjatywy oddolne dzielnych komisarzy ludowych od regulacji zatwierdzonych oficjalnie przez władze. Dobrym punktem odniesienia jest rok 1791, kiedy ukazały się bardziej kompleksowe zarządzenia dotyczące floty, w tym stopni (chociaż niektóre tylko zatwierdzały modyfikacje poczynione wcześniej).
W nowym systemie usunięto wszystkie przeżytki feudalne, jak najwyższe rangi będące w większym stopniu tytułami niż stopniami aktywnych wojskowych. Zniknął więc Admirał Francji, wszyscy dotychczasowi wiceadmirałowie (Ponantu, Lewantu etc.), generałowie-porucznicy oraz szefowie eskadr. Ich miejsce zajęli "normalni" admirałowie, wiceadmirałowie i kontradmirałowie, tacy jak w wielu innych marynarkach (amiral, vice-amiral, contre-amiral).
W popularnych wersjach historii twierdzi się też, że zlikwidowano wtedy (tj. w 1791 r.) stopień szefa dywizjonu, jednak naprawdę ciągłe istnienie tej rangi potwierdzało całościowe rozporządzenie z 25.10.1795, a usunął ją dopiero dekret z 23.09.1800, więc albo wersja popularna jest nieprawdziwa, albo to pierwsze usunięcie było tylko czasowe.
Stopień "kapitana okrętu/liniowca" zachowano jako podstawowy (wobec braków kadrowych wynikłych z rewolucyjnej rzezi i masowej emigracji starano się tylko maksymalnie uprościć i skrócić drogę dochodzenia do tej rangi). Przynajmniej od 25.10.1795 (ale może już wcześniej) był podzielony na "kapitanów okrętu/liniowca" 1 i 2 klasy, co powtarzały regulacje cesarskie, królewskie z czasów Restauracji, królewskie z okresu monarchii orleańskiej.
Zlikwidowano stopień "majora okrętu/liniowca" (nie likwidując wielu stanowisk majora, zajmowanych jednak przez oficerów innych rang).
Zachowano stopień "porucznika okrętu/liniowca", dzieląc go na 2 klasy (okresowo; wiem o takim podziale w 1794 r., a następny, na który się natknąłem, to zupełnie inne czasy - dekret z 11.10.1836).
Kwestia "podporucznika okrętu/liniowca" nie jest całkiem taka, jak się ją przedstawia w książkach. Z jednej strony faktycznie stopień zlikwidowano z początkiem 1791 r., lecz tylko w takim znaczeniu, że nikogo nowego nie awansowano już do tej rangi. Jednak dotychczasowi "podporucznicy okrętu/liniowca" zostali aż do 1794 r. i dopiero regulacja z 1795 r. spowodowała, że otrzymali awanse i zniknęli z wykazów.
Zlikwidowano całkowicie (17.09.1792) występowanie we flocie elewów marynarki. Na ich miejsce przywrócono "chorążego okrętu/liniowca" (enseigne de vaisseau).
Chwilowo (tzn. aż do 1795 r.) załamało się centralne szkolenie kandydatów na oficerów. Szkoły elewów zamknięto, adeptów rekrutowano na bardzo szerokiej bazie (głównym warunkiem było "szczere" umiłowanie idei rewolucyjnych, główną zaletą - nieszlacheckie pochodzenie i wcześniejszy związek z morzem); nazywano ich aspirantami oraz chorążymi pomocniczymi (enseigne auxiliaire).
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pon 9:34, 20 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Pewne uporządkowanie systemu szkolenia odzwierciedlał dekret z 25.10.1795 (3 Brumaire’a Roku IV). Otwarto 22.10.1795 szkoły kadetów marynarki (cadets de marine) w Breście, Tulonie i Rochefort. Ich absolwent okrętował się (przynajmniej w okresie cesarstwa) jako "nowicjusz" (novice) i po zdobyciu niezbędnych wiadomości praktycznych stawał się aspirantem. Aspiranci dzielili się - wg starszeństwa - przynajmniej na dwie klasy. Można też było dojść do pozycji aspiranta poprzez ochotniczą służbę na okręcie, pod nadzorem kapitana. Z grona aspirantów rekrutowali się "chorążowie okrętu/liniowca".
Na drugim końcu drabiny awansowej znajdował się pełny admirał, jednak dekret z 25.10.1795 określał go jako TYMCZASOWY (tylko na czas kampanii) tytuł nadawany dowódcom przejmującym komendę nad zgrupowaniem liczącym minimum 15 liniowców; zatem w charakterze prawdziwej rangi znowu uległ likwidacji.
Wrócił "kapitan fregaty" (capitaine de frégate), na dobre zniknął "podporucznik okrętu/liniowca" (sous-lieutenant de vaisseau), o czym wspomniałem wcześniej.

Ustalono też wzajemne starszeństwo oficerów sił morskich i lądowych. Wobec wielokrotnego już tu podawanego dosłownego tłumaczenia francuskich stopni okrętowych z jednej strony, a równocześnie rewolucyjnego rozkwitu w terminologii rang francuskiej armii lądowej (które historycy jakoś tam przekładają na polski, ale nie wiem czy zgodnie, a ja nie mam ochoty tego zgłębiać), w poniższej tabeli ograniczę się do nazw francuskich:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tab. 5.

CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Wto 6:56, 21 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Napoleon kilkakrotnie modyfikował marynarkę francuską, lecz rangi zmieniały się przy tym niewiele. Po mianowaniu się Pierwszym Konsulem dążył przede wszystkim do radykalnego oczyszczenia sił zbrojnych z osób zbyt głęboko przywiązanych do ideałów rewolucyjnych, którym nie w smak było znoszenie kolejnego jedynowładcy, nawet jeśli początkowo stroił się w piórka Obrońcy Rewolucji. Tym bardziej, gdy wszczął potem przygotowania do mianowania się cesarzem i stworzenia nowych książąt, hrabiów i baronów. Przy okazji usunął też z szeregów wiele osób niekompetentnych, niewykształconych, niezdolnych lub starych, kompletnie nieprzydatnych do służby w nowoczesnej marynarce wojennej, wyniesionych przez rewolucjonistów z powodów ideologicznych w czasach, gdy na bezrybiu najgorszy rak był rybą. W tej płaszczyźnie reformy miały więc charakter czysto osobowy (i przy okazji fiskalny, ponieważ usuwając jednych i degradując drugich Bonaparte ciął wydatki). Do poważniejszych zmian w stopniach oficerskich należało zniesienie 23.09.1800 rangi szefa dywizjonu (chef de division), przy czym jej dotychczasowych posiadaczy (jeśli zostali w służbie) automatycznie zdegradowano do "kapitanów okrętów/liniowców" pierwszej klasy. Obniżanie stopni osobom niewygodnym dla siebie było zresztą częstą praktyką Bonapartego, a także elementem rozmaitych sanacyjnych reform wojskowych również w innych państwach. Już w roli cesarza Napoleon wrócił, o czym pisałem wcześniej, do tytułu Wielkiego Admirała, nadawanego jako godność feudalna, bez faktycznego związku z marynarką.

Jako niezmordowany i bardzo sprawny administrator Napoleon wprowadził masę nowych stanowisk organizacyjnych związanych z marynarką, często adaptowanych ze służby cywilnej i armii, jednak flota cesarska nadal składała się z wiceadmirałów, kontradmirałów, "kapitanów okrętu/liniowca" (pierwszej i drugiej klasy), "kapitanów fregaty", "poruczników okrętu/liniowca", "chorążych okrętu/liniowca", aspirantów.
Jako kompletny ignorant w sprawach morskich cesarz uznał w 1808 r., że najlepszą "receptą" na brak sprawności marynarzy zamkniętych w portach po klęsce pod Trafalgarem będzie całkowite zmilitaryzowanie załóg, zorganizowanie ich w oddziały lądowe, ubranie i uzbrojenie na wzór piechoty armijnej i trzymanie możliwie z dala od okrętów. Zatracanie sprawności w refowaniu żagli, brasowaniu rej, sterowaniu, manewrowaniu itd. miało być wyrównane szkoleniem w roli fizylierów, grenadierów i woltyżerów. Sformowano 50 batalionów marynarki cesarskiej (Bataillons de la Marine impériale) i wszystkie ponumerowano. Bardziej w teorii niż w praktyce (ale wyjątki się zdarzały) każdy batalion przeznaczony był do obsadzenia załogą jednego liniowca albo dwóch fregat (konkretnych jednostek). Również wszystkie załogi flotylli bulońskiej zgrupowano w Bataillons de Flotille. Bataliony marynarzy floty pełnomorskiej otrzymały 11.08.1810 nazwę Equipages de Haut-Bord (dosłownie: „ekipaże wysokiej burty”, czyli naprawdę „załogi okrętów/liniowców”, bowiem nazwę haut-bord odnoszono w języku marynarskim do dwu- i trójpokładowych liniowców o wysokich burtach), a te z flotylli bulońskiej - Equipages de Flotille. Oczywiście przy pisaniu tekstów polskich warto pamiętać, że taka "załoga liniowca" mogła równie dobrze służyć na fregacie, gdy tymczasem w naszym języku okrętem jest prawie każda jednostka pływająca (a co najmniej wojenna - wg jednej z koncepcji nazewniczych - więc także te służące we flotylli bulońskiej). Od 1.01.1811 na czele każdego "ekipażu" stał komandor ("kapitan okrętu/liniowca"). Większość marynarzy zgrupowanych w tych oddziałach walczyła i zginęła na lądzie (zostali wytępieni w wojnach Napoleona niemal do cna).
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Śro 8:06, 22 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Po upadku Cesarstwa Napoleońskiego i restauracji monarchii Burbonów nie nastąpiły jakieś radykalne zmiany w rangach oficerów marynarki wojennej. "Wielkiego Admirała" w osobie członka rodziny Napoleona zastąpił "Admirał Francji" z rodziny Ludwika XVIII, ale w obu przypadkach i tak chodziło tylko o pic. Zniesiono dziwoląg w postaci "ekipaży/ekwipaży wysokiej burty", a więc zniknęła funkcja "szefa ekipażu". Wrócono do gardemarynów Flagi Admiralskiej (gardes du Pavillon-Amiral) oraz do elewów marynarki (élèves de la marine), zachowując "chorążych okrętu/liniowca". Natomiast podstawowe grono kadry składało się nadal z wiceadmirałów, kontradmirałów, "kapitanów okrętu/liniowca" 1 klasy, "kapitanów okrętu/liniowca" 2 klasy, "kapitanów fregaty" oraz poruczników okrętu/liniowca".

Do końca wojny krymskiej w 1856 r. Francja przechodziła jeszcze wielokrotnie zmiany ustroju - Monarchia Burbońska do 1830, Monarchia Orleańska do 1848, II Republika do 1852, II Cesarstwo. Każdorazowo oznaczało to pewne modyfikacje także w stopniach oficerskich we flocie, lecz znaczących rewolucji nie przynosiło. Stosowne zarządzenia, dekrety, ustawy, poprawki i uzupełnienia noszą daty 1.03.1831, 20.04.1832, 19.05.1834, 24.11.1835, 29.12.1836, 14.05.1837, 17.06.1841, 31.07.1845, 8.09.1846, 3.05.1848, 29.01.1853, 28.05.1853, 17.06.1854. Oczywiście reorganizacje na tym się nie zakończyły (najbliższa z 19.01.1860), lecz wprowadzano je już poza okresem mojego głębokiego zainteresowania marynarką francuską.
Chyba najistotniejszą (choć nietrwałą) zmianą było wprowadzenie 1.03.1831 zupełnie nowej rangi "kapitana korwety" (capitaine de corvette), jako na razie pośredniej między porucznikiem marynarki ("porucznikiem okrętu/liniowca") a "kapitanem fregaty". W intencji ustawodawców miał on całkowicie zastąpić "kapitana fregaty", co jednak nastąpiło faktycznie dopiero 29.12.1836. Wg zarządzenia z 8.09.1846 "kapitanowie korwet" dzielili się na dwie klasy. Tymczasem stosunkowo szybko, bowiem 3.05.1848, zdecydowano o usunięciu "kapitana korwety", a przywróceniu "kapitana fregaty".
Dość ważnym novum było ponowne (zdarzyło się już w okresie 1791-1795) nadawanie od 1.03.1831 rangi pełnego admirała na stałe, najstarszym i najbardziej zasłużonym wiceadmirałom, a nie tylko członkom rodziny panującego albo jako tymczasowy tytuł.
Regulacja z 1.03.1831 przywracała także stopień "porucznika fregaty" (znany prawdopodobnie od około 1670 r. do 1786 r.) w ramach ponownego otwarcia marynarki wojennej dla oficerów pomocniczych (auxiliaires), czyli cywilnych kapitanów żeglugi wielkiej, powoływanych doraźnie w sytuacji braków kadrowych (z reguły podczas wojny na dużą skalę). Tacy kapitanowie zostawali albo "pomocniczymi chorążymi liniowca", albo właśnie "porucznikami fregaty". Tym niemniej w latach 1831-1836 "porucznik fregaty" w ogóle zastąpił regularnego "chorążego liniowca", by w 1836 r. znowu ustąpić mu miejsca, tym razem już do końca interesującego mnie okresu.
"Chorążowie okrętu/liniowca" (enseignes de vaisseau) pojawiali się i znikali w nieustającym korowodzie. Byli od połowy XVII w. do 1.01.1786. Zniknęli na lata 1786-1792, gdy zastąpił ich "podporucznik okrętu/liniowca" (sous-lieutenant de vaisseau). Zostali przywołani 29.04.1792 równocześnie z usunięciem rangi "podporucznika liniowca" i przetrwali tym razem do 1.03.1831, kiedy ustąpili miejsca "porucznikom fregat" (lieutenants de frégate). Ale w 1836 r. kolejny raz wrócili, powodując wyparcie "poruczników fregat".
"Chorążowie portu" (enseignes de port), teoretycznie równi "chorążym okrętu/liniowca" rangą, ale zajęci sprawami administracji, mieli mniej burzliwą historię. Wprawdzie już 1.06.1774 zastąpił ich "pomocnik portu" (aide de port), lecz po niedługim czasie wrócili na swoje miejsce.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Czw 6:31, 23 Kwi 2020    Temat postu:

CD.
Ciągnęła się za to nieustająca seria wymian między elewami marynarki a aspirantami marynarki - bardzo zbliżona do zasygnalizowanej wyżej huśtawki z "chorążymi okrętu/liniowca"- najwyraźniej inspirowana przyczynami politycznymi. Elew marynarki (élève de la marine), który 1.01.1786 zastąpił gardemaryna, a 17.09.1792 musiał ustąpić nowemu aspirantowi marynarki - aspirant de marine, nie mającemu, poza nazwą, nic wspólnego z dawnym "aspirantem na gardemaryna" (aspirant-garde de la marine), wrócił 31.01.1816 po zniesieniu rewolucyjnego aspiranta. Podzieleni na 2 klasy elewowie okresu Restauracji zgrupowani byli (jak niegdyś gardemaryni) w trzech kompaniach (w Breście, Tulonie i Rochefort), a nabór do nich prowadzono spośród aspirantów marynarki pierwszej (wyższej z dwóch) klasy. Owi aspiranci byli całkiem inni niż ci zniesieni w 1816 r., przypominali raczej dawnych aspirantów na gardemarynów. Królewscy elewowie i aspiranci stanowili sól w oku ludzi o republikańskich poglądach oraz bonapartystów, więc dekret z 2.04.1848 znów ich znosił i zastępował "rewolucyjnymi" aspirantami. Dwie klasy aspirantów uzupełniono teraz aspirantami pomocniczymi (aspirants auxiliaires de la marine), jak nazwano wcześniejszych ochotników, którzy - służąc bez stopnia - występowali praktycznie we wszystkich epokach.

W przededniu wojny krymskiej tabela głównych rang oficerskich w marynarce francuskiej i odpowiadających im stopni w armii lądowej wyglądała następująco:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tab. 6.

KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
de Villars




Dołączył: 27 Lip 2010
Posty: 113
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:55, 30 Lip 2020    Temat postu:

Czy stopnia Marszałka Francji nie należało by uznać za równy Admirałowi Francji, a nie wiceadmirałowi? Wskazywał by na to np. fakt, że to Admirałowi Francji (a nie wiceadmirałowi) przysługiwała buława analogiczna do marszałkowskiej (są znane wizerunki hr. Tuluzy z taką buławą). Albo przypadek Tourville'a, który będąc już wiceadmirałem Lewantu od 1689 r., w 1693 r. został Marszałkiem Francji, co chyba było oznaką awansu (nawet jeśli "na pocieszenie"), uznania ze strony króla, a nie przeniesienia go do armii lądowej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Wto 21:31, 04 Sie 2020    Temat postu:

Nie. Przede wszystkim, te tabele przeliczników względem sił lądowych zostały wzięte z oryginalnych zarządzeń (z datami), a nie są moją kompilacją i nie wynikają z jakiejś spekulacji. Król tak zarządził i trudno, abym ja z nim dyskutował, jak być powinno. Zaś na serio: za czasów monarchii stopień Admirała Francji był całkowitą osobliwością, ponieważ z reguły wcale nie wiązał się z dowodzeniem okrętami. Chodziło o "super-tytuł" (i urząd będący czystą synekurą) przyznawany przez króla "po uważaniu" osobom ustępującym tylko jemu samemu godnościami w królestwie, czyli "w rodzie" bękartów Ludwisia XIV. Natomiast marszałkami Francji bywali całkiem "zwykli" ludzie, zasłużeni wojskowi. To nieporównywalne. Na dodatek Admirałem Francji mógł być w danym momencie wyłącznie jeden człowiek, więc póki nie umarł, nie można było na ten stopień mianować nikogo innego. Marszałków mogła być chmara. Tylko w roku 1693, kiedy marszałkiem został Tourville, król mianował jeszcze 6 innych oficerów na ten stopień/tytuł! Poza tym były ich gromady z innych lat. A Admirał Francji - wciąż tylko jeden. Za Napoleona Admirał Cesarstwa był znów jeden, z rodziny (neptek jako oficer marynarki, ale za to co za mundur!), zaś marszałków tylu, że można o nich książki pisać. Za restauracji wrócił jeden jedyny Admirał Francji (brat króla), a Marszałków Francji na listach - pod nim - występowało bodaj 19 (w 1817 r.). Nie, to stanowczo nie było to samo. Tourville nie miał Króla Słońce za ojczulka, więc NIE MÓGŁ awansować powyżej wiceadmirała. W tamtych czasach prawie każda ranga stanowiła równocześnie (albo przede wszystkim) urząd, związany z pensją i wieloma dodatkowymi przywilejami, często też o charakterze finansowym. Jeśli więc oficer marynarki dostawał taki stopień/urząd w armii, to ani nie awansował, ani nie był degradowany, tylko otrzymywał dodatkową fuchę, z reguły w postaci absolutnej synekury (a nawet jeśli wyjątkowo trzeba było przy czymś zagiąć mały palec, dało się za psie pieniądze wynająć chudopachołka, który robił to za niego per procura). Tourville nie mógł zostać we flocie nikim więcej niż wiceadmirałem, więc król dał mu na pocieszenie niezależny tytuł Marszałka Francji, aby mógł sobie zawiesić dodatkową szarfę i zgarnąć dodatkową forsę. Dokładnie tak, jak oficerowie Royal Navy dostawali rangi oficerskie w piechocie morskiej, co nie oznaczało żadnego awansu, ani przeniesienia do armii, tylko piękny dodatek do żołdu i jeszcze jeden z tytułów do wykrzykiwania przez herolda przy uroczystych okazjach.

Ostatnio zmieniony przez kgerlach dnia Wto 21:37, 04 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
orkan




Dołączył: 05 Sie 2020
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 23:44, 05 Sie 2020    Temat postu:

Cytat:
Sam "major" historyczny nieustannie sprawia kłopoty. Od starożytności był używany w znaczeniu przymiotnikowym, jako "wyższy", "starszy", "większy". W pewnym momencie (najpóźniej w XVI w.) pojawiło się znaczenie rzeczownikowe, ale nie wyparło pierwszego, tylko funkcjonowały odtąd równolegle. Czasem major występował (i występuje) samodzielnie jako ranga wojskowa, o tyle osobliwa, że np. we współczesnym wojsku polskim oznaczająca akurat najniższego z grupy oficerów starszych. W wielu armiach (w tym francuskiej) istniał "generał-major". Ponieważ także termin "generał" wykorzystywany był pierwotnie w znaczeniu przymiotnikowym, jako "generalny", najwyższy", "naczelny", a dopiero od XVII w. w znaczeniu rzeczownikowym, taki "generał-major" mógłby być "najwyższym spośród majorów" (majorem generalnym) albo "starszym, wyższym generałem" ("generał-majorem"). Nie są to bynajmniej wyłącznie rozrywki językowe, ponieważ w różnych państwach i czasach tego złożenia używano dla opisywania rozmaitych funkcji (niezależnych do stopni) oraz właśnie stopni militarnych rozmaicie ustawianych w hierarchii. We Francji major-général to zwykle szef sztabu głównego, który w armii bywał generałem, ale też pułkownikiem i majorem, a we flocie zazwyczaj komandorem (kapitan floty w innych marynarkach), lecz nierzadko młodszym admirałem. W armii rosyjskiej/radzieckiej taki "wyższy", "starszy" generał był naprawdę spośród nich "najniższy" czy "najmłodszy", bowiem ustępował wszystkim innym generałom - nad nim plasowali się (w kolejności wzrastającego starszeństwa) generał-porucznik, generał-pułkownik, generał armii. W armii amerykańskiej lat 60. XX w. generał-major był wyższy rangą od generała brygady, ale niższy od generała-porucznika, generała i generała armii. W marynarce francuskiej ancien régime'u słów major i général używano głównie (jednak nie wyłącznie!) w znaczeniu przymiotnikowym, przez co przy złożeniu obu tych dwóch przymiotników otrzymywano termin dosłownie nieprzetłumaczalny ("wyższy naczelny", co mnie kojarzy się dość jednoznacznie, zoologicznie); z uwagi na najczęstszy zakres obowiązków takiego oficera, ja preferuję pisanie o "majorach generalnych". Trzeba jednak w takich przypadkach pamiętać, że w tym kontekście "major" był przede wszystkim stanowiskiem, a nie rangą. To stanowisko od początku kojarzono z funkcjami administracyjno-gospodarczymi, szkoleniowymi i sądowniczymi, potem sztabowymi.


Jeśli chodzi o Francje to ichni majorzy tak jak pan napisał to funkcje sztabowe. Dziś on jest szefem sztabu (dlatego u nich dla odróżnienia nie ma majorów, a są komendanci, a wcześniej szefowie szwadronu lub szefowie batalionu) w aciene regime miał konkurenta marszałka od logistyki a sam zajmował się układaniem porządku bitewnego. Major generalny dla korpusu /armii, major brygady dla brygady major regimentu. Byli też majorzy rodzaju broni np dragoni, piechoty czy jazdy.

Natomiast ranga major generała (tak powinien on brzmieć w naszym języku) czy też generał major (recypowany do naszego języka rusycyzm) wywodzi się od hiszpańskiego oficera/funkcji sierżanta majora. Jak pan wie sierżant major w Armii Flandrii zajmował się szkoleniem i administracją swojej jednostki. Miał pomocników w postaci sierżantów czyli sług (servant). Czyli by starszym sług. Przełożonym sługów itp. odpowiadał również za dyscyplinę i porządek bitewny. Był oficerem sztabowym tercio a w innych armiach wzorujących się na Hiszpanach regimentu. Jako że tercio i regimenty łączono w związki operacyjne (armie) w ich sztabach potrzebna była osoba podlegająca bezpośrednio generalnemu oficerowi (generałowi) która będzie dla nie go układała porządek bitewny wojsk jak i zajmowała się rozkazodawstwem na czas bitwy (na czas manewrowania podczas kampanii odpowiedzialny był generalny kwatermistrz/oboźny wielki ,polny, wojskowy/Maréchal général des logis des camps et armées du Roi. W czasie wojny 7 letniej Maréchal général des logis des camps et armées du Roi był szefem sztabu i podlegało mu 5 wydziałów : rozpoznawczo-topograficzny, ruchów wojsk, porządku marszowego i bitewnego, zaopatrzenia i wypłat, i centrala depesz. Majorowie generalni obsługiwali ten trzeci wydział porządku marszowego i bitewnego.

We Francji dziś etat-major to sztab.

Początkowo rangi oficerskie brzmiały: sierżant major oraz sierżant major generała. W Austrii był też mistrz straży generała (generalwachtmeister). Z czasem od tych określeń rang odstąpiono skracając do majora i majora generała. I tak rozwiązaliśmy zagadkę dlaczego major i generał major są niżsi od porucznika pułkownika (a raczej porucznika (zastepcy) kolumnego) i od porucznika generała (czyli zastępcy generała). Pierwotnie byli to starsi sierżantów.

I jeszcze krótka dygresja dlaczego w Królestwie Kongresowym sztabem było Generalne Kwatermistrzostwo a Sztab Główny klubem generałów.

Do utworzenia pierwszego stałego sztabu generalnego w Austrii w przededniu wojny 7 letniej sztaby generalne to był zbiór generałów tak jak sztab regimentu i sztab kompanii były zbiorami oficerów sztabowych i liniowych. Francuscy doradcy poradzili Austriakom powołanie przy Generalnym Kwatermistrzu ( który odpowiadał za manewrowaniem wojsk, rozpoznaniem i ubezpieczeniem, wywiadem, produkcją map, rozłożeniem magazynów zaopatrzeniowych i obozów) stały sztab fachowców.
To austriackie Generalne Kwatermistrzostwo stało się sztabem generalnym we współczesnym znaczeniu. To rozwiązanie przyjęła Armia Rosyjska a od niej Wojsko Polskie. Nawet podczas PWS niemiecki szef WSG nosił miano Generalnego Kwatermistrza.


Jeśli chodzi o Marszałka Francji to odpowiadał on w innych armiach generałowi rodzajów broni (piechoty kawalerii itd) anglosaskiemu generałowi, Feldzugmagistrowi.

Najwięksi wodzowie francuscy jak Tureniusz czy Villars otrzymali rangę wyższą Maréréchal Général des Armées. We Francji generałem tak jak we flocie admirałem mógł być tylko król albo ktoś z bliskiej rodziny.
Oryginalnie ten tytuł/ranga brzmiał maréchal général des camps et armées du roi czyli marszałek generalny obozów i wojsk króla. Nosiło go 6 ludzi (min Tureniusz, Villars i Maurycy Saski) w tym jeden w okresie restaiuracji (Soult)

Ranga ta odpowiada Marszałkom Polnym, Generałom C in C, Generałom szefom i Kapitanom Generalnym.

We Francuskiej marynarce nie ma odpowiednika bo wiceadmirałowie Francji to odpowiednicy Marszałków Francji.


Ostatnio zmieniony przez orkan dnia Czw 0:11, 06 Sie 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pią 6:38, 07 Sie 2020    Temat postu:

Bardzo ciekawy i wiele wyjaśniający wywód w kwestii stopni i funkcji w armiach.

Mimo tego przypominam o występowaniu we flocie francuskiej dychotomii, kiedy od 1786 do 1791 major był wciąż funkcją organizacyjną w różnych pionach (nie tylko w sztabie), którą mogli pełnić oficerowie rozmaitych stopni/rang, ale z drugiej strony także jak najbardziej realnym stopniem, plasującym się między porucznikiem a kapitanem, którego to stopnia posiadacze bywali wyznaczani do wykonywania różnych funkcji (w zdecydowanej większości wypadków bez najmniejszego związku z majorami funkcyjnymi). Na tym przykładzie najlepiej widać konkurencję przymiotnikowego i rzeczownikowego znaczenia słowa "major", ponieważ akurat w tym przypadku (stopnia) nie chodziło o skrócenie poprzedniej nazwy i o jakiekolwiek pierwszeństwo wśród innych, podobnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Nie 10:55, 09 Sie 2020    Temat postu:

I jeszcze kilka słów na temat tego, czy istotnie "generał-major" i "generał-porucznik" to "wstrętne (opinia wyrażona na innym forum) rusycyzmy" i powinno się pisać "major generała", "porucznik generała" itp.
Etymologia i logika wywodów (na obu forach, w tej konkretnej kwestii) Orkana są - moim zdaniem - nie do podważenia. Niewątpliwie w wielu językach generał oznaczał kogoś bardzo wysoko postawionego (nie zawsze co prawda samego władcę), a "porucznik" był osobą wysyłaną w imieniu tej osobistości, jako jej przedstawiciel. Stąd np. angielski Lord-Lieutenant of Ireland jest tłumaczony na namiestnika Irlandii (zastępcę króla). Dlatego też w polskiej jeździe zaciągu narodowego porucznik był bardzo znaczącym oficerem, któremu oficjalny dowódca chorągwi, czasem tylko nominalny, powierzał ("poruczał") faktyczne dowodzenie chorągwią. Stąd również na okrętach pierwsi porucznicy (lieutenants) mieli bardzo wielką władzę, "odstąpioną" im przez kapitana, by ten mógł zajmować się rzeczami wyższymi. Dzisiejsze manipulacje niektórych historyków (lub tłumaczy), aby przy tłumaczeniu koniecznie zastępować tego historycznego "porucznika" zupełnie innymi, anachronicznymi rangami, niczego nie są w stanie zmienić.
Jednak język jest żywy. Już od końca lat 60-tych XVII w. w jeździe polskiej porucznicy niektórych czołowych chorągwi sami tytułowali się "pułkownikami" uważając, że to brzmi dumniej [Marek Wagner "Korpus oficerski wojska polskiego w drugiej połowi XVII wieku" , Oświęcim 2015, str.286/287]. Henryk Sienkiewicz pisał w "Trylogii" o XVII w., ale sam tworzył ją pod koniec wieku XIX, więc wszyscy jego główni bohaterowie to "pułkownicy", gdyż "porucznik" w armii uległ tymczasem silnej degradacji. W wojskach polskich zaciągu cudzoziemskiego już w drugiej połowie XVII w. spotykamy stopnie generał-major, generał-lejtnant, generał-adiutant i inne [Wagner, op. cit., m.in. str. 220, 224, 357-361, 367-374], w takiej właśnie pisowni. Bardzo wątpię, abyśmy w XVII w. wzorowali swoje nazewnictwo wojskowe (dla cudzoziemskiego autoramentu) na armii rosyjskiej, która przeciwnie - wszystko co mogła, ściągała w tym zakresie z Zachodu. Zresztą zarówno rosyjski "gienierał" jako rosyjski "lejtnant" są właśnie zapożyczeniami. Wg "Słowara inostrannych słow" gienierał został wzięty wprost z niemieckiego General, a w konsekwencji z łacińskiego generalis; lejtnant zaś - z francuskiego lieutenant, którego my z pewnością znaliśmy wcześniej niż Rosjanie.
Dlatego, chociaż opisane przez kolegę Orkana pochodzenie i sens francuskiego "porucznika generała (lieutenant-general) sił morskich" nie ulegają najmniejszej wątpliwości, nie chce mi się wierzyć, aby importując do Polski "niemiecką" piechotę, z niemieckim sztabem, oficerami i niemiecką komendą, Polacy akurat występujących w tych formacjach już w XVII w. "generał-majorów" i "generał-lejtnantów" brali sobie ze wschodu, jako rusycyzm, który w rosyjskim był germanizmem i "francuszczyzmem". Po co?! Skoro zaś w Polsce znano (najwyraźniej jako germanizm, a nie rusycyzm!) generał-lejtantów już w XVII w. (pierwszy w 1648 r., Inflantczyk von der Mohl, a nie Rosjanin, nazwany tak przez Polako-Prusaka - zob. Wagner, op. cit., str.367) i nazwa ta się przyjęła u nas także w formie tłumaczonej w czasach przed II wojną światową na "generał porucznik", mnie absolutnie nie razi. Nie widzę najmniejszego powodu, aby z niej rezygnować w polskich tekstach i tłumaczeniach na rzecz obcej naszemu słownictwu formy "porucznik generała" dla epok, w których oba te terminy był jednoznaczne. Żaden francuski król-generał nie mógł już "powierzać" swojej floty porucznikom generała, skoro nad nimi byli wiceadmirałowie (Ponantu, Orientu), że o Admirale Francji nie wspomnę.
Niewątpliwie istnieją bardzo świeże i zbędne zapożyczenia z innych języków, które rażą i powinny być eliminowane. Sam się czasem łapię na rusycyzmach, ponieważ męska część mojej rodziny pochodziła ze Lwowa i drobna część słownictwa, w którym wyrosłem, za bardzo przeginała się w tamtą stronę. Jednak gdyby wyeliminować z polskiego słownictwa wszystkie wyrazy mające od pradawnych czasów jakieś obce pochodzenie, doprowadzilibyśmy do KOMPLETNEGO ABSURDU. Każdy ma oczywiście prawo uważać prywatnie pewne zwroty czy wyrażenia za "wstrętne", ale tylko NORMY JĘZYKOWE tworzone przez upoważnione do tego gremia językoznawców decydują (na jakiś czas, właśnie z uwagi na tę "żywość" języka) co jest błędem, a co nie Wink


Ostatnio zmieniony przez kgerlach dnia Pon 6:19, 10 Sie 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin