Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna www.timberships.fora.pl
Forum autorskie plus dyskusyjne na temat konstrukcji, wyposażenia oraz historii statków i okrętów drewnianych
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

BARWY DAWNYCH OKRĘTÓW
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pon 13:46, 31 Maj 2021    Temat postu:

CD.
Przez długi czas nie używano żadnych farb, tylko zabezpieczano łodzie środkami impregnującymi na bazie żywicy i terpentyny, co oczywiście zostawiało je z grubsza w kolorze naturalnym drewna. Jednak znamy angielski kontrakt na pokostowanie i malowanie już z 1676 r., więc najpóźniej zaczęto używać farb na łodziach w drugiej połowie XVII w. Często było to wtedy połączenie białego pokrycia dna, pokostu na zewnętrzne części burt i białej farby na wnętrza. Jednak nie chodziło o jedyne zestawienie, kontrakt z 1698 r. mówi o malowaniu łodzi jasną czerwienią. Trzy lata wcześniej nie wspominano żadnych konkretnych barw, za to bardzo szczegółowo wymieniono wszystkie części konkretnych łodzi, które winny być pomalowane, przy czym im dany typ stał "wyżej" w hierarchii (od admiralskiej barki począwszy, z malowanym także całym wnętrzem), tym więcej farby mu się należało, podczas gdy na usytuowanych na samym dole łodziach do transportu beczek z wodą, farbę kładziono tylko na górnych pasach poszycia, stewach i ławkach, resztę smarując żywicą rozrobioną w terpentynie.
Na modelu prestiżowego hiszpańskiego trójpokładowca z przełomu XVII i XVIII w. (niestety zrekonstruowanym, więc nie dostarczającym dowodów sensu stricto, ale jednak opartym na bardzo dobrych źródłach) widzimy łodzie okrętowe z białawym dnem (jak na liniowcu), powyżej pasem drewna tylko pokostowanym (jak na liniowcu), zwieńczeniem burt przy pomocy pasa niebieskiego (jak na liniowcu), złotymi ornamentami na dziobie i rufie (na tym niebieskim tle) i czerwonym wnętrzem na rufie, w rejonie siedzeń oficerów.
Na autentycznym modelu brytyjskiego półtorapokładowca z 1741 r. znajdujemy smukłą, paradną łódź o białawym dnie i burtach, ciemnobrązowym najwyższym pasie poszycia, czerwoną mocnicą burtową i stanowiskiem sternika, szarym (?), ornamentowanym wnętrzem. Wiele brytyjskich pinas i longbotów okrętowych z pierwszej połowy XVIII w. miało czerwone mocnice burtowe i pawęże, ze złoconymi fryzami ciągnącymi się u szczytów zewnętrznej części burt. Rozmaite ornamenty malowano też w środku partii rufowych. W 1755 r. brytyjski Urząd Morski zarządził, by na pinasach pokrywać dno białą miksturą, a resztę malować. Jednak w Royal Navy dna większości łodzi okrętowych używanych do ciężkich prac aż do 1770 r. jedynie pokostowano, a tylko na okrętach flagowych można je było malować.
Francuskie szalupy okrętowe z około 1750 r. (robocze, a nie paradne!) mogły mieć czarne dno, żółte burty nad linią wodną, najwyższe pasy poszycia ozdobione cienki paskami czarnymi i w naturalnym kolorze drewna, a większość wnętrza (poza czerwonymi akcentami) niemalowaną. Na modelu francuskiego trójpokładowca z 1785 r. łódź ma czarne dno, czarną mocnicę burtową, czarno-żółte paski ozdobne u szczytu burt, przy większości wnętrza w naturalnym kolorze drewna.
W 1771 r. Brytyjczycy zarządzili, by dno łodzi okrętowych malować bielą ołowianą, co - mimo zdarzających się wyjątków - stało się swojego rodzaju znakiem rozpoznawczym aż do drugiej połowy XIX w. Na modelu (z epoki) brytyjskiej fregaty z około 1795 r. łodzie mają czarne dna i burty, poza najwyższym pasem poszycia, który jest czerwony, tak jak wnętrze (zgodnie z barwą wewnętrznej strony nadburć okrętu). Jednak dokument z 1800 r. mówi, że jeszcze tylko największe kutry mają być malowane, a reszta łodzi roboczych winna być jedynie pokostowana. Łodzie do personalnego użytku oficerów miały często znacznie obfitsze, bogatsze i bardziej urozmaicone kolorystyczne malowanie niż oficjalnie zarządzane - mimo administracyjnych prób ukrócenia tej praktyki - ponieważ wyżsi stopniem płacili za to z własnej kieszeni. Z początku XIX w. pochodzą szczegółowe wykazy farb używanych do malowania, a mimo tego badacze nie są wcale pewni, jaki skutek to przynosiło.
Na podstawie znalezienia wzmianki o zielonej farbie w dokumentach z Victory z 1803 r. i 1805 r., Carr Laughton sądził, że była ona wtedy w użyciu względem niektórych albo nawet wszystkich łodzi na flagowcu.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Wto 18:11, 01 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Jednak wieloletni kurator tego okrętu-muzeum, Peter Goodwin, stwierdził, że chociaż wcześniej istotnie malowano na zielono najwyższe pasy poszycia wszystkich łodzi na okręcie admiralskim, to z pewnością nie na początku XIX w., kiedy znikome ilości dostarczonej zieleni (grynszpanowej - w znaczeniu odcienia, nie technologii wytwarzania, często już przemysłowej, chociaż wciąż dającej drogi produkt) dowodzą, że posłużyła tylko do ozdobienia wnętrza i najwyższego pasa poszycia barki Nelsona. Barwa ta, łączona z rangami admiralskimi, "z pewnością nie była teraz wykorzystywana do malowania łodzi roboczych, których pokrycie cierpiało od codziennych obowiązków, jak wożenie zapasów itp." Zagadkę stanowi występowanie wśród materiałów do malowania łodzi na Victory w 1805 r. symbolicznej ilości (pięć razy mniejszej nawet niż zieleni!) błękitu pruskiego. Chociaż nie da się wykluczyć położenia jej gdzieś bezpośrednio, np. w charakterze ornamentu albo tła pod fryz, Goodwin sądził, że ten bardzo silny pigment mógł też być użyty tylko jako dodatek do pigmentu zielonego, "nadając mu większą gęstość przy rozpuszczaniu w oleju lnianym, by zapobiec przechodzeniu koloru w brudno żółty." Koszty zakupu pigmentów były wówczas (ściśle biorąc to dane z 1785 r.) w Wielkiej Brytanii nadal niezwykle zróżnicowane: jeśli cenę tej samej ilości żółtej ochry, bieli ołowianej i minii ołowianej przyjąć za 1, to za sadzę lampową należało zapłacić 4,5; za zieleń grynszpanową 6; za cynober 14,25; za błękit pruski - 48. Generalnie spisy farb na odnowienie łodzi (w zdecydowanej przewadze biel, żółć, czerń, olej) wskazują, że - poza barką admiralską - wszystkie egzemplarze na tym okręcie miały w 1805 r. zapewne białą zewnętrzną stronę burt, pawęż i ster; żółte wnętrze oraz szczyt nadburcia z dulkami; czarny pas poszycia bezpośrednio pod mocnicą burtową i może odbojnice. Logika, proporcje pigmentów i ówczesne normy estetyczne wskazują, że owa żółć odpowiadała prawdziwej (kremowej) żółci pasów na kadłubie, a nie barwie piórek kurczaka wielkanocnego.
Duża szalupa na pokładzie modelu hiszpańskiego liniowca z początku XIX w. ma wyraźnie charakter łodzi roboczej, całkowicie nietkniętej farbami.
Model francuskiego liniowca z 1807 r. ujawnia łodzie (te do transportu kotwic i te do przewozu kapitana) całkiem czarne (także w środku!), poza wewnętrznymi żebrami oraz ławkami utrzymanymi w naturalnym kolorze drewna lub pomalowanymi na żółto. Model francuskiej gabary z 1811 r. pokazuje łódź w naturalnym kolorze drewna (zewnątrz i wewnątrz), poza czarno-białymi paskami u szczytu burty i czarną mocnicą burtową.
Brytyjski liniowiec miał w 1813 r. kuter z białym dnem, górą i wnętrzem czarnym oraz żółtym.
Na francuskiej fregacie z 1822 r. wszystkie łodzie były przede wszystkim tylko pokostowane, z nielicznymi akcentami czarnymi, np. w postaci części mocnic burtowych (na dziobach i rufach) lub całkiem czarnym bączkiem. Na modelu francuskiej korwety z 1827 r. wszystkie łodzie są całkiem czarne (także w środku!), poza wewnętrznymi żebrami oraz ławkami utrzymanymi w naturalnym kolorze drewna lub pomalowanymi na żółto. Na francuskim liniowcu z 1824 r. wszystkie łodzie były z zewnątrz całkiem czarne (podobnie jak ich mocnice burtowe), a wewnątrz - naturalnego koloru drewna. Na francuskiej fregacie z 1828 r. wszystkie łodzie pomalowano na czarno na zewnątrz i w środku, poza ławkami utrzymanymi w naturalnym kolorze drewna lub pomalowanymi na żółto.
Na slupie brytyjskim z około 1842 r. łodzie były z zewnątrz całe białe (jak wewnętrzna strona nadburć okrętu), a mocnice burtowe i wnętrza pozostawały w naturalnym kolorze drewna. Parowe bocznokołowce miały często górną partię osłon kół łopatkowych uformowaną przez leżące tam dnem do góry wielkie łodzie tamborowe (sponsonowe). Ponieważ zgodnie ze schematem malowania kadłuba ta część tamborów, która wystawała ponad nadburcie, musiała być biała, oznaczało to konieczność śnieżnobiałej barwy łodzi tamborowych nawet wtedy, gdy inne łodzie na tym samym okręcie malowano inaczej - np. całe białe, ale z czarnym pasem u szczytu nadburcia; całkiem ciemne; całkiem czarne.
Na francuskim trójpokładowcu z 1847 r. wszystkie łodzie były całkiem czarne (także w środku!), poza wewnętrznymi żebrami oraz przegrodami utrzymanymi w naturalnym kolorze drewna. Na dziobowej partii burt widniały białe emblematy ozdobne.
Brytyjska admiralska barka z drugiej połowy XIX miała białe dno oraz czarne burty i czarne wnętrze. Na dziobowej partii burt widniały namalowane bandery.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Śro 20:55, 02 Cze 2021    Temat postu:

CD.
ŻAGLE
Tak jak w przypadku innych części okrętów, ostateczny efekt kolorystyczny zależał nie tylko od sposobu traktowania żagli (impregnowanie, bielenie, malowanie), ale również od materiału wyjściowego. Płótno żaglowe tkano w Europie z włókien wełny, konopi, lnu, bawełny, jednostkowo zdarzało się używanie to tego celu nici jedwabnych. Te ostatnie dotyczą wyjątkowego wyposażania wyjątkowych okrętów budowanych dla prestiżu władców. W starożytności na Morzu Śródziemnym podstawowym materiałem na żagle było płótno lniane, chociaż Rzymianie, tak jak potem Wikingowie w średniowieczu, używali również żagli konopnych. Jedne i drugie impregnowano w płynnych produktach suchej destylacji drewna (wg niekonsekwentnej terminologii nazywanych smołą, dziegciem itp.). Żagle bawełniane stosowano na Morzu Śródziemnym już w XIII w.; w XV w. w Barcelonie tkano płótno żaglowe o osnowie z włókien lnu albo konopi, i wątku z nici bawełnianych. W XVI w. żagle z bawełny zawędrowały na statki angielskie i holenderskie. Jednak aż do początku wieku XIX w. we flotach wojennych uważano bawełniane płótno żaglowe za zdecydowanie gorsze, trzeciego sortu i wykorzystywano niemal wyłącznie na małych, podrzędnych jednostkach, zazwyczaj operujących tylko na Morzu Śródziemnym. Natomiast żagle z wełny znano na północy Europy od wczesnego średniowiecza. W przypadku ówczesnych okrętów skandynawskich ("łodzi Wikingów") tkaniny wełniane były wręcz pierwotnym i podstawowym materiałem w takim zastosowaniu. Na Wyspach Brytyjskich używano wełny do robienia kompletów żagli jeszcze w drugiej połowie XIV w., aczkolwiek produkcja krajowego płótna konopnego była dobrze rozwinięta już na początku XIII w., a jeszcze wcześniej ten materiał importowano. I chociaż już wtedy wełnę coraz silniej wypierał len i konopie, to w ograniczonym zakresie przetrwała długo. Nawet w drugiej połowie XVI w. stawiano na niektórych galeonach wełniane grot- oraz fokżagle i zrezygnowano z nich dopiero około 1600 r. W siedemnastym stuleciu zdecydowanie już preferowano na północy - przynajmniej przy wyposażaniu żaglowców wojennych - płótno żaglowe z konopi lub lnu. Wzajemne proporcje między tymi składnikami budzą ostre kontrowersje, a wyniki badań naukowych ulegają zmianie. Dokumenty dowodzą, że wykorzystywano (często nawet na tych samych jednostkach) żagle zarówno z długich włókien konopi jak i z długich włókien lnu przynajmniej od XV w. do XVIII w. Trafiały się też mieszane płótna konopno-lniane i konopno-bawełniane o innych niciach wątku i osnowy.
Nić konopna używana na żagle miała na początku kolor przechodzący od jasnej żółci do ciemnej żółci z odcieniem zielonym; kolor blaknął na skutek praktyki bielenia nici konopnych przez ługowanie wapnem. Ten ostatni proces stosowano ze względów estetycznych, ale obniżał trwałość nici, więc żagle konopne nigdy nie były całkiem białe, nawet przed impregnacją.
Żagle bawełniane były sporo jaśniejsze, na początku prawie białe; w miarę używania zmieniały się w białoszare.
Impregnacja zmieniała odcień płótna, ale wynik był dość skomplikowany, bowiem używany do tego dziegieć (otrzymywany z destylacji drzew iglastych) sam miał barwę jasną, z lekko czerwonawym odcieniem.

Nie ma wątpliwości, że w starożytności żagle bywały farbowane, chociaż skala tej praktyki jest prawdopodobnie mocno wyolbrzymiona przez żyjących wtedy uczonych autorów, a konkretne przypadki mogą być częściowo zmyślone. Zastanawiające bowiem, że im bliżej współczesności; bliżej dokumentów określających zakup farb i zapłatę za pracę; bliżej setek świadków zostawiających pisemne świadectwa na temat tej samej kwestii - a dalej od rytów, na których można było wyryć wszystko ku większej chwale faraona; dalej od poezji mającej upiększać rzeczywistość; dalej od zapisków historyków, którym miejscowi przewodnicy opowiadali, co jakoby widziano 400 lat wcześniej - tym mniej cudów.
CDN.


Ostatnio zmieniony przez kgerlach dnia Pon 6:22, 12 Lip 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pią 20:33, 04 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Na pewno w świątyni grobowej faraona Sahure (władca V Dynastii w Starym Państwie, ok. 2490-2475 p.n.e.), mamy relief, na którym przedstawiono wielką jednostkę władcy z tkaniną otaczającą siedzenie panującego i żaglem tak samo misternie zdobionymi w gęsto rozmieszczone wzory (praktycznie bez jednej nitki wolnej od zdobień). Barw nie znamy. Zofia Drapella, która nazywa ten okręt "jachtem faraona", a sam relief uważa za "dokument" oraz dowód istnienia już w tym czasie żagli kolorowych, z "barwnym ornamentem", wdaje się nawet w analizę materiałową i wykonawczą. Przenosi ten "dowód" jako bardzo prawdopodobny też dla statków "książąt, bogatej szlachty wiejskiej, dostojników państwowych i kościelnych" i rozpędza się aż do uczynienia z prawdopodobieństwa "tradycji w wiekach następnych nie tylko w Egipcie", jednak ja bym się zdecydowanie tak nie entuzjazmował. W każdym razie pani Drapella na podstawie w większości jednobarwnych wizerunków widzi później "purpurowe żagle na egipskich łodziach królewskich", "różnobarwne, a nawet haftowane żagle jachtów spacerowych", poza tym "najdziwniejsze żagle morskich statków wotywnych budowanych dla bogini Izydy", "uwalnianych w święto bogini z kotwicy", "całych zapisanych prośbami i modlitwami o szczęśliwą żeglugę." Schodząc z kaskad entuzjazmu egipsko-polskiego na bardziej przyziemny grunt, mamy potem zachowane kolory na malowidłach i modelach sakralnych wydobytych z grobowców. Możemy więc przypuszczać, że faktycznie zdarzały się żagle zdobione prostym, jednobarwnym, ale wielokrotnie powtarzającym się motywem geometrycznym w czasach VI Dynastii (ok. 2348-2198 p.n.e.) i późniejszych. Barwienie żagla w geometryczne, proste wzory (szachownicę z kołami), może już dwukolorowe, poświadczone jest przez znalezisko z grobu datowanego na XVIII dynastię (c. 1500-1300 p.n.e.). W grobie Ramzesa III (c. 1187-1156 p.n.e.) mamy kolorowe malowidło pokazujące żagiel barwiony w trójkolorową szachownicę: niebieską, białą i czerwoną. Tym niemniej jest oczywiste, że na większości zwykłych transportowców egipskich nikt żagli nie farbował i nie haftował, a namalowanie jakiegoś wizerunku w całości czerwoną ochrą nie dowodzi, że żagiel takiej jednostki był "purpurowy".
Fenickie jednostki wojenne miewały zapewne kolorowe żagle, chociaż za wiele na ten temat powiedzieć nie można, gdyż wyobrażenia ich galer wojennych ze starożytności złośliwie pokazują żagle całkiem zwinięte, a galer handlowych - w ogóle sprzątnięte. Reszta to fantazja dzisiejszych ilustratorów, autorów i modelarzy.
Z okresu starożytności greckiej mamy już parę wizerunków kolorowych (na wazach) i garść wiarygodnych wzmianek pisemnych. Wbrew opowieściom historyków sztuki wiemy z nich, że na zdecydowanej większości jednostek żagle nie były barwione w ogóle, poza jakąś konieczną formą impregnacji. Robiono je z lnu, więc w oryginale były jasne. Tym niemniej, przez analogię do epoki rzymskiej, trudno wątpić, że istniały szczególne okręty (prestiżowe władców, zwiadowcze), gdzie kolor żagli mógł mieć znaczenie, więc faktycznie takie płótna farbowano czy zdobiono w inny sposób. Podobno we flocie Nearchosa z Krety, mianowanego admirałem przez Aleksandra Wielkiego, poszczególne eskadry wyróżniono odrębnym kolorem żagli. Zofia Drapella twierdzi, że "już w epoce klasycznej wszedł w modę, rozpowszechniający się potem w epoce hellenistycznej, zwyczaj zdobienia żagli emblematami związanymi z nazwą statku albo z portem macierzystym", aczkolwiek współcześnie chyba żadna poważna literatura poświęcona historii żeglugi starożytnej nie napomyka o tym w takim kategorycznym tonie.
Na temat barw żagli okrętów starożytnego Rzymu istnieje więcej świadectw, chociaż jak zawsze dla tamtej epoki występuje problem z oceną ich wiarygodności - chyba że ktoś ma takie poglądy jak pewien historyk upierający się przy bezwzględnej prawdziwości każdej bredni, którą ktoś przelał kiedyś na papier, "dopóki nie zostanie znaleziony zapis mówiący co innego".
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Sob 16:39, 05 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Cytuje się Wegecjusza, piszącego: " I, aby biel nie zdradzała obecności okrętów podczas zwiadu, ich żagle i liny barwiono na niebiesko, czyli takim kolorem jak ma woda morska”. Lionel Casson przytacza obserwację Seneki o zdarzających się czerwonych topslach oraz pisze o Kaliguli, który "ulepszał wygląd swoich jachtów za pomocą różnokolorowych żagli". Chociaż podkreśla, że typową barwą była po prostu biel płótna lnianego (wspominano o niej też wcześniej w starożytnej Grecji), to przyjmuje realność barwienia żagli "rozmaitymi kolorami z różnych przyczyn: purpura dla wyróżnienia jednostki królewskiej lub flagowca, czerń na znak żałoby, zieleń morska lub błękit dla kamuflażu, inne kolory dla efektu dekoracyjnego. [..] Przód żagli mógł nosić znaki albo inskrypcje, lub obie te rzeczy naraz." Arrian twierdził, że flagowiec Trajana na rzece Tygrys niósł na szczycie żagla imię cesarskie i inne tytuły królewskie, zapisane złotymi literami. Żagiel statku handlowego pokazanego na italskiej wazie z VI w. p.n.e. ma różnokolorowy wzór (prosty, geometryczny), z dominującą cechą podziału na pionowe pasy. Późniejszy statek (z końca I w. p.n.e.) na malowidle ściennym ma na żaglu prosty, powtarzający się motyw zdobniczy - prawdopodobnie zwierzęcy. Kiedy jednak przechodzimy do wniosków wyciąganych na podstawie płaskorzeźb, możemy się mocno mylić. W przypadku podobnych dzieł sztuki nigdy nie wiemy, do jakiego stopnia wszystkie kunsztowne i niecodzienne ozdoby faktycznie odzwierciedlają rzeczywistość w skali, a do jakiego mają służyć tylko upiększeniu samego dzieła. Jeśli na płaskorzeźbie statku towarowego wchodzącego do portu w Rzymie (około 200 r. n.e.) dostrzegamy skomplikowany i wielki (zajmujący całą górną połowę żagla) wizerunek wilczycy karmiącej Remusa i Romulusa - zdwojony przez lustrzane odbicie - mamy pełne prawo wątpić, czy armator prawdziwego transportowca zbożowego faktycznie wyrzucałby pieniądze na tak kunsztowną dekorację płótna zmywanego przez deszcze, wypalanego słońcem, rozrywanego przez wiatr i nieustanie wymienianego na nowe.
Łatwo zgadnąć, że entuzjazmu pani Zofii Drapella nie przytłumiały żadne wątpliwości takiego zgryźliwego cynika, jak ja. Wzmiankę Seneki o trafieniu się czerwonych topsli na specjalnych żaglowcach wysyłanych przodem z radosną wieścią, że zbliża się wielka flota pospolitych transportowców zbożowych przybywających z Egiptu, ona zmienia w ogólną prawidłowość, jakoby wszyscy armatorzy wszystkich statków fundowali sobie "purpurowe" górne żagle. Możemy jeszcze uwierzyć, że "w czasie bitwy pod Akcjum powszechną uwagę zwracał purpurowy żagiel okrętu Kleopatry, cały haftowany w kwiaty", zwłaszcza że flagowe galery faktycznie nosiły purpurowe żagle (ten haft w kwiaty to chyba z jakiegoś poematu), lecz aby w okresie cesarstwa żagle zwykłych statków handlowych były haftowane lub malowane w barwne wzory, obrazy czy symbole odpowiadające nazwie lub pochodzeniu statku" (portowi macierzystemu), to z pewnością gruba przesada. Malowanie - w motywy zdobiące, a nie informacyjne (!) - na pewno się zdarzało. Haftowanie jest mocno wątpliwe, a jeśli już miało miejsce; to jako wyjątek, nie reguła. Najprostszą, najtańszą i w związku z tym najpospolitszą metodą (chyba we wszystkich epokach) uzyskania barwnego żagla było wykorzystanie faktu, że szyto go z pionowych brytów, więc można było je oddzielnie ufarbować i przed zeszyciem naprzemiennie ustawić.
Cesarstwo wschodniorzymskie/Bizancjum od zawsze kojarzyło się z bizantyjskim przepychem, ceremoniałem, bogactwem i ogromem - w tym też duchu opisywane są żagle na dromonach i innych jednostkach tego państwa: bogato zdobione złotogłowiem, malowidłami, barwnym haftem lub tkane we wzory. Pomijając jednak kwiecistą literaturę i trzymając się faktów, wiemy z przekazu Prokopiusza, że na trzech flagowych okrętach Belizariusza (wyruszającego w 533 r. na wyprawę przeciwko królestwu Wandali w Afryce) górne rogi żagli pomalowano (na około jednej trzeciej długości) na czerwono, lecz oczywiście chodziło tu o znak rozpoznawczy, a nie dekorację. Przy okazji - wskazuje się ten zapis jako dowód przejścia żaglowców bizantyńskich z żagli rejowych na łacińskie już w tamtym czasie.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pon 12:42, 07 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Z następnych faz średniowiecza mamy bardzo dużo kolorowych wizerunków jednostek z rozwiniętymi żaglami (głównie z miniatur w manuskryptach i malowideł ściennych w kościołach) i na ZDECYDOWANEJ WIĘKSZOŚCI z nich pokazano żagle jasne, niczym nie farbowane i niczym nie zdobione. Jednak entuzjaści omijają je starannie wzrokiem i skupiają się na kilku innych, by móc głosić, że "przez cały okres średniowiecza panował zwyczaj bogatego zdobienia żagli", na których wyobrażano "najczęściej herby miast lub herby rycerskie, krzyże, symbole, niekiedy wyobrażenia świętych". Oczywiście w na ogół bardzo rzadkich, czasem pojedynczych przypadkach znajdujemy ilustracyjne lub słowne potwierdzenie wszystkich tych obserwacji. Stosunkowo najpospolitsze było farbowanie żagli w kolorowe, pionowe pasy. Znajdujemy takie na kogach hanzeatyckich - czerwono-białe lub zielono-białe i na jednostkach angielskich z XIV w. - czerwono-biało-niebieskie, zielono-czerwone. Były też na pewno żagle barwione całości - czytamy o pracowniku specjalnie do tego zatrudnionym przy wykonywaniu żagla dla 24-wiosłowej barki zbudowanej w Newcastle w 1304 r. Trudno jednak ocenić, ile jest prawdy w rozochoconych wersach poety o widoku pewnej floty gdzie "jeden żagiel czarny, inny biały, trzeci zielony jak koniczyna, czwarty czerwony jak świeża czerwień róży, piąty prawie żółty, szósty lśnił błękitem", ponieważ poeci, ilustratorzy manuskryptów i kronikarze stanowili specyficzną grupę ludzi, inaczej pojmujących swoją powinność niż przyziemne "fotografowanie" rzeczywistości. Tym niemniej również kunsztowne obszywanie żagli herbami i innymi wzorami oraz haftowanie (na okrętach królewskich z użyciem złotych nici) jest raczej wspominane i pokazywane zbyt często, by było całkiem zmyślone, chociaż oczywiście wyolbrzymia się pospolitość jednostkowych przypadków. No i warto się zastanawiać nad wiarygodnością takich "naocznych świadków" jak słynny kronikarz Froissart, który pisał nie tylko o "stokrotkach i inicjałach księcia i księżniczek zdobiących żagle" na osobistym okręcie Filipa Śmiałego, ale i o "pokrywaniu masztów okrętów w całości płatkami złota"!!! Albo takich ilustratorów jak mistrz Apollonio di Giovanni, na obrazie którego statek ma nie tylko żagiel przepięknie barwiony w super skomplikowane złote wzory (co najmniej roślinne), ale i wyłożony taką wzorzystą tkaniną ze złotogłowiu cały kadłub (!!!), co jakoś nie gasi zapału badaczy.
W początkach nowożytności stopniowo malał rozdźwięk między pełnymi ochów i achów zapisami o cudownie malowanych, haftowanych, przetykanych złotymi nićmi żaglach oraz ich świecącymi się miniaturkami w manuskryptach, a prozaiczną rzeczywistością zawartą w traktatach praktyków. Akceptowano fakt, że Henio Sześciożenny lub podobni władcy mogli rzeczywiście zamawiać tak dekoracyjne żagle dla swoich reprezentacyjnych jednostek (chociaż taniej było zapłacić malarzowi, aby je tylko domalował na obrazku - efekt dla przyszłych pokoleń murowany), a równocześnie żaden rozumny kupiec (poza hołdującą zacofanej wersji feudalizmu Europą Wschodnią, ta klasa wszędzie zyskiwała stale na znaczeniu ekonomicznym) nie pozwalał sobie na podobne ekstrawagancje. Zatem zdecydowana większość żagli nie była wtedy ani haftowana czy tkana ze złotogłowiu, jedwabiu, ale nawet farbowana. Natomiast do połowy XVII w. znano zwyczaj malowania na powierzchni żagli rozmaitych znaków i postaci, od schyłku XVI stulecia szybko jednak zanikający.

KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin