Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna www.timberships.fora.pl
Forum autorskie plus dyskusyjne na temat konstrukcji, wyposażenia oraz historii statków i okrętów drewnianych
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Od kanonierki do korwety

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 11:56, 21 Cze 2021    Temat postu: Od kanonierki do korwety

OD KANONIERKI DO KORWETY

WSTĘP
Wszyscy zainteresowani znają, przynajmniej z grubsza, historię brytyjskiej korwety Dauntless, która próbując dostarczyć proch i żywność broniącym się w Gdańsku wojskom pruskim weszła 19.05.1807 na Wisłę, ugrzęzła na mieliźnie koło północnego cypla wyspy Ostrów i musiała poddać się oblegającej miasto armii francuskiej, w skład której wchodziły też oddziały polskie. Z uwagi na związek tego epizodu z historią zarówno Gdańska, jak i Polski, jest on u nas (mówię o czasach przed pandemią) uroczyście świętowany, urządza się festyny, odgrywa scenki, a historycy przekopali dokumenty polskie, pruskie, francuskie i rosyjskie, aby wydusić każdy strzęp dodatkowych informacji. Jednak okazało się, że wciąż istnieją możliwości, poza naszymi archiwami, znalezienia wielu ciekawych rzeczy, korygujących znany nam przekaz.
Był pomysł, aby to bardzo interesujące nowe spojrzenie skorelować z moimi informacjami technicznymi na temat samego okrętu - o którym zbyt wielu mądrych rzeczy się u nas nie pisze - i wydać w formie poważnego artykułu naukowego. Niestety, Covid-19 pokrzyżował plany nawet wielu tych, którzy przeżyli. Mam nadzieję, że mimo naturalnego w tej sytuacji opóźnienia, na nowo odczytana historia zdobycia angielskiej korwety przez francusko/polskich żołnierzy ujrzy jeszcze światło dzienne, ponieważ jest tego warta. Jednak choroba, jej przebieg i zniszczenia w organizmie uświadomiły mi, że ja już nie powinienem zwlekać. Dlatego zdecydowałem się przygotowaną przeze mnie część "techniczną" pokazać tutaj, na forum.
Ci, którym gdański epizod korwety Dauntless nie jest jednak znany, a nie chce im się szukać w sieci, polecam popularno-naukową, lżejszą wersję Jerzego Pertka w książeczce "Od Wielkiej Karaweli do 19-tysięczników", w rozdziale pt. "Zatopienie angielskiej korwety na Wiśle".

Niestety, z uwagi na zniknięcie kolejnego serwisu, którym posługiwałem się do wklejania ilustracji, zamieszczam je tutaj w galerii, pt. "Od kanonierki do korwety". Z kolei galeria forum nie pozwala na umieszczanie sensownej wielkości podpisów, więc podpisy zostaną w tekście, tylko pod numerem odpowiedniej ilustracji (od Dauntless 1 do Dauntless 7, aczkolwiek nie w tej kolejności). Zdaję sobie sprawę z trudności w czytaniu, jakie to powoduje, ale nie mam już siły na szukanie następnych "patentów" i przyzwyczajanie się do nich tylko po to, by znów usłyszeć o nieaktualności.

IDEA KONSTRUKCYJNA OSOBLIWEJ KORWETY

[tu zobacz zdjęcie z galerii, Dauntless 5]
Podpis: Brytyjski slup trójmasztowy (korweta). Model jednostki o kilkadziesiąt lat wcześniejszej niż Dauntless, ale dobrze obrazujący typowe cechy takiego żaglowca - armaty na pokładzie prawie całkiem zasłoniętym od góry przez długi pokład rufowy i solidny pokład dziobowy (konstrukcja "w typie fregaty"), możliwość (tu nie wykorzystana) ustawienia dział także na obu tych górnych płaszczyznach, dobre warunki bytowe załogi (zwłaszcza kadry oficerskiej). W zamian za to, wysoko umieszczone masywne pokłady podnosiły środek ciężkości oraz burtę, dając okręty o kiepskich właściwościach żeglarskich i głęboko zanurzone.

Korweta Dauntless miała bardzo nietypową budowę, wynikającą z niestandardowego pochodzenia, bazującego z kolei na mieszance koncepcji. Panika inwazyjna, wywołana planami przerzucenia przez Napoleona jego groźnej armii na Wyspy Brytyjskie, zaowocowała w Wielkiej Brytanii budową ogromnej liczby kanonierek (około 800 sztuk) anty-desantowych, które miały chronić estuaria, kanały, małe porty, cieśniny itp. Konstruowanie tych jednostek od początku odbywało się w atmosferze kontrowersji i przepojonej polityką demagogii. Kierujący Royal Navy słusznie wskazywali, że to siła tradycyjnej, pełnomorskiej marynarki zniweczy wszelkie pomysły Napoleona, a nie chmary drobnoustrojów obsługiwanych przez pół-cywili. Podobnie jak ochotnicze formacje lądowe złożone z hreczkosiejów, zwykle dumnie zabijających gromadnie i za pomocą sfor psów jednego małego lisa, świetnie się nadawały do pokazywania na propagandowych obrazkach, ilustrujących przeganianie przez nich napoleońskich weteranów, ale w razie dojścia do podobnych spotkań rzeczywistość okazałaby się zapewne zgoła inna.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Wto 20:38, 22 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Tym niemniej histeria spowodowana realnym zagrożeniem zewnętrznym dawała się wykorzystać do celów polityki wewnętrznej, więc kanonierki konstruowano, chociaż stanowiło to pewne marnotrawstwo środków, które mogły być wykorzystane lepiej. Natomiast skala tego budownictwa, związek z parlamentarną demagogią, przewidziane sposoby zastosowania, niskie koszty jednostkowe i niechętny stosunek oficjalnych projektantów marynarki, były przyczyną zaangażowania znacznej liczby amatorskich wynalazców, na co dzień zajmujących się czymś zupełnie innym, ale pełnych przekonania o genialności swoich pomysłów. Niewątpliwie przyczyniło się to również do przewietrzenia dość zapiekłego w konserwatyzmie tradycyjnego szkutnictwa marynarki wojennej i do zademonstrowania niecodziennych rozwiązań.
Od początku konstruowania kanonierek wiosłowych zdawano sobie sprawę z ich bardzo małej dzielności morskiej, pociągającej za sobą problemy taktyczne w użytkowaniu i jeszcze poważniejsze ograniczenia operacyjne. Zatem niezależnie od różnych "patentów" na jak najbardziej efektywne uzbrojenie przy nikłych wymiarach, sięgano po rozmaite systemy ożaglowania, po pomysłowe metody obniżania środka ciężkości podczas marszu, podwyższania stew mimo niskiego położenia furt w tym samym miejscu, opuszczania mieczy na płaskodennych jednostkach [Można o tym przeczytać np. w egzemplarzach nr 7-8 i nr 9/2013 pisma "Morze Statki i Okręty" (odpowiednio str. 68-76 oraz 70-77)] itp. Powstawały w ten sposób większe kanonierki o specyficznym takielunku, nieco sprawniejsze w żegludze, obdarzane w związku z tym odrębnymi nazwami, kompletnie BZDURNIE tłumaczonymi dosłownie na język polski. Gunbrig to nie był żaden "bryg artyleryjski", tylko podrasowana kanonierka (gunboat), mogąca nadal poruszać się na wiosłach, ale przede wszystkim korzystająca z ożaglowania w typie brygu; określenie gun schooner nie opisywało żadnego "szkunera artyleryjskiego", tylko kanonierkę z ożaglowaniem szkunera. Oczywiście im bardziej rosły te żaglowce, tym bardziej zatracały cechy lekkich i niskich kanonierek wiosłowych (zmieniały się ich proporcje, zanurzenie, masa), co miało też negatywne skutki. W skrajnym przypadku poszukiwanie "złotego środka" doprowadziło do budowy dziwnych korwet, stojących jakby na granicach klas.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Czw 6:32, 24 Cze 2021    Temat postu:

CD.
Jak wspomniałem, do konstruowania takich okrętów z zapałem rzuciło się wielu amatorów o dużej potrzebie podzielenia się swoimi wizjami (coś w rodzaju pana Antoniego i parówkowych ekspertów). Jednym z nich był członek parlamentu, John Stainforth. Zaprojektował on w 1804 r. jednostki typu Combatant. W zasadzie chodziło mu o całkowicie gładkopokładowe kanonierki, ale bardzo duże, niezwykle silnie (jak na tę klasę) uzbrojone - bowiem w aż 24 działa (6-funtówki i karonady) - oraz z trójmasztowym takielunkiem typu fregaty. Powstały dziwne żaglowce, z całkowicie zamkniętym pokładem górnym i prawie ciągłym (od dziobu do bezanmasztu) pokładem dolnym. Jednak ten ostatni był tak nisko umieszczony, że sumaryczna wysokość kadłuba wyszła szczególnie mała, co radykalnie zmniejszało zanurzenie, o 4-5 stóp w stosunku do innych okrętów podobnej wielkości! W trakcie budowy nasunęły się rozmaite wątpliwości; ostatecznie dodano małą dziobówkę w nadziei na zwiększenie dzielności morskiej i zmieniono koncepcję uzbrojenia - teraz miały to być wyłącznie karonady 24-funtowe [A warto wiedzieć, że karonada 24-funtowa, mimo czterokrotnie cięższych kul niż w dziale 6-funtowym, ważyła dużo mniej od nawet najkrótszej i najlżejszej wersji tej armaty, o innych nie wspominając (odpowiednio około 660 kg wobec 860-1220 kg)], w liczbie 20 lub 22 sztuk, mimo zostawienia 24 furt.

[tu zobacz w galerii rysunek Dauntless 1]
Podpis: Bardzo nietypowa korweta (oficjalnie slup) Dauntless. Widać niezwykle małą wysokość boczną kadłuba, niewielką odległość między pokładami, brak możliwości aranżacji pomieszczeń dowódcy i oficerów na samej rufie (za bezanmasztem), tylko jeden pachoł kotwiczny na odkrytym pokładzie głównym, krótką dziobówkę. Przy wszystkich kłopotach dawało to jednak szansę operowania na płytkich wodach, z zachowaniem dzielności morskiej do pokonywania dłuższych dystansów do miejsca użycia.

Marynarka brytyjska musiała - bez entuzjazmu - wziąć te okręty na swój stan, ale w konsekwencji wszystkich odchyleń od przyjętych standardów nie bardzo wiedziano, jak je klasyfikować. Jednostki o planowanym tonażu konstrukcyjnym 416 ton, długości 36,6 m oraz szerokości 8,5 m, wyposażone w kompletny takielunek fregaty i uzbrojone w 20 do 22 dział, z pewnością nie odpowiadały wiosłowym kanonierkom o tonażu konstrukcyjnym 12-50 ton, długości do 20,2 m, szerokości do 4,3 m, niosących zwykle od jednego do trzech dział. Z oczywistych względów nie były też kanonierkami z takielunkiem brygu czy szkunera. W tym wypadku chodziło jednak nie tylko o rodzaj ożaglowania, ale przede wszystkim o wielkość (w tej grupie tonaż konstrukcyjny kanonierek mieścił się w granicach około 70-185 ton). Okręty typu Combatant pasowały wprawdzie tonażem do niektórych pływających baterii, zarówno wiosłowych, jak żaglowych (300-400 ton), ale miały od nich całkowicie odmienną konstrukcję, właściwości żeglarskie i możliwości operacyjne. Najbliżej było im do slupów wojennych, z których najbardziej standardowe w ówczesnej Royal Navy (typu Cruiser) miewały (alternatywnie z brygiem) takielunek fregaty, charakteryzowały się projektowanym tonażem konstrukcyjnym 382 tony i uzbrojeniem złożonym z 18 dział, w tym 16 karonad. Tyle tylko, że w tych ostatnich kadłub krótszy o 6 m (!), a mimo tego szerszy (o 0,76 m) i głębszy (o 0,46 m), miał całkowicie inne proporcje, typowe dla prawdziwych jednostek pełnomorskich dalekiego zasięgu, podczas gdy żaglowce typu Combatant wciąż wyglądały jak przerośnięte kanonierki.
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 6:53, 25 Cze 2021    Temat postu:

CD.
[tu zobacz w galerii rysunek Dauntless 2]
Podpis: Zgrubne zarysy jednostek brytyjskich rożnych klas, z okresu użytkowania korwety Dauntless, sprowadzone do tej samej długości między pionami, dla zobrazowania proporcji kadłuba. Widać wyraźnie, że pod względem głębokości ładowni trójmasztowemu slupowi Dauntless daleko bliżej było do kanonierki z takielunkiem brygu (angielskie gun-brig), a może nawet do kanonierki wiosłowej, niż do standardowych, pełnomorskich korwet Royal Navy.
Slupu typu Cruizer miały silne przegłębienie na rufę, więc nie jest to rysunek obrócony.

[tu zobacz w galerii rysunek Dauntless 3]
Podpis: Jednostki różnych klas w tej samej podziałce rysunkowej. Nie tylko uzbrojenie, ale i wymiary slupa Dauntless świadczą o tym, że była to rzeczywista korweta. Jednak także w rzucie z góry proporcje wskazują na inspirację projektanta. Nawet pomijając slup typu Cruizer, którego nadzwyczajna szerokość zdradza pochodzenie od grupy brygów budowanych na kształt kutrów (bardzo ostre linie podwodnej części kadłuba wymagały dużej szerokości na linii wodnej, aby zapewnić wystarczającą stateczność), dostrzeżemy odmienność także od francuskiej korwety gładkopokładowej. Chociaż to Francuzi celowali w dawaniu dużego stosunku długości do szerokości, brytyjska korweta Dauntless zdecydowanie przypominała w proporcjach kanonierki.

Admiralicja zdecydowała się na "salomonowe" rozwiązanie. Okręty te w oczach wrogów Wielkiej Brytanii były korwetami, ale tego terminu w ówczesnej Royal Navy jeszcze na co dzień nie używano. Brytyjczycy mieli 20/22/24-działowe jednostki najniższej, szóstej rangi, zaliczane do specyficznej (nieformalnej) kategorii "post-shipów", czyli najmniejszych żaglowców wartych przydzielenia mianowanemu kapitanowi, zatem dla nas komandorowi (post-captain). Większość z nich, z tonażem konstrukcyjnym 482-556 ton, a przede wszystkim budową w stylu nowoczesnych fregat (z długimi i wyposażonymi w artylerię pokładami rufowymi i dziobowymi nad baterią główną) przedstawiała zupełnie inną jakość niż typ Combatant. Trafiały się wprawdzie w tej grupie od 1795 r. także gładkopokładowce, ale w 1804 r. najmniejszy z nich miał tonaż konstrukcyjny ponad 500 ton! Natomiast, dla odróżnienia, stojące o szczebel niżej (poza rangami) slupy wojenne (dwu- i trójmasztowe) uzbrajano tradycyjnie w marynarce brytyjskiej w liczbę dział nie przekraczającą 18 sztuk i dawano im za kapitana oficera w stopniu młodszego dowódcy (commander). Szamocząc się, admiralicja nazywała więc okręty typu Combatant slupami, jednak zarejestrowała jako 20-działowe i aż do 1806 r. przydzielała je komandorom, czyli w zasadzie traktowała jako okręty szóstej rangi. Potem kapitanami byli owi "dowódcy", ale ponieważ tradycyjnie nie mogli na stałe sprawować komendy nad niczym większym niż 18-działowe slupy, zmieniono w 1808 r. klasyfikację jednostek (nie ruszając ich rzeczywistego uzbrojenia) właśnie na 18-działowce!

[tu zobacz w galerii zdjęcie Dauntless 6]
CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 5400
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Nie 6:06, 27 Cze 2021    Temat postu:

CD.
INNE OSOBLIWOŚCI, ZALETY I WADY DZIWNYCH KORWET
Nieproporcjonalnie niskie kadłuby i osiągane dzięki temu bardzo małe zanurzenie (mimo że slupy typu Combatant nawet w partii środkowej miały lekko wznosząc się denniki, a ku dziobowi i - zwłaszcza - ku rufie ich linie silnie się zaostrzały) pozwalały na operowanie na płytkich akwenach. Te dość ostre linie wodnic powodowały z kolei, że jednostki zachowywały się pod żaglami lepiej niż płaskodenne krypy, promy czy pływające baterie. Chociaż ich kolano dziobowe i galion wyglądały nadzwyczaj skromnie na tle standardowych rozwiązań stosowanych na żaglowcach epoki, w zanurzonej części wystawanie kolana przed dziobnicę było wydatne, co zdaniem Brytyjczyków zmniejszało dryf i poprawiało zdolność do trzymania się wiatru.
Brak jakiejkolwiek rufówki, a równocześnie wysoko na rufie poprowadzony dejwud uniemożliwiały - jak na wielu brygach i innych mniejszych jednostkach - usytuowanie tam pomieszczeń załogowych. Dowódca musiał zadowalać się bardzo niskimi [ Poniżej 5 stóp (152 cm) między pokładem dolnym a spodem pokładników pokładu górnego!] kabinami między bezanmasztem a grotmasztem, bez żadnych okien rufowych, galerii bocznych, czy innych "luksusów"; pozostali członkowie załogi mieli pod tym względem jeszcze gorsze warunki.
Pełnomorskość okrętów niezbyt wiele wystających ponad wodę pozostawiała sporo do życzenia, mimo dodania dziobówki, nieco zmniejszającej zalewanie falami pokładu głównego. Dolne parapety furt usytuowane w najgorszym przypadku na mniej niż 1,5 m nad linią wodną też nie gwarantowały sprawnego prowadzenia walki na wzburzonym - choćby lekko - morzu. Jest jasne, że intencją projektanta nie było wcale stworzenie prawdziwych korwet, tylko raczej dużych kanonierek zdolnych do samodzielnego dostania się w odległe od Wysp Brytyjskich rejony i tam operowanie na specyficznych, płytkich akwenach. Idealnie pasowały do tej koncepcji niektóre części... Bałtyku.

[tu zobacz w galerii rysunek Dauntless 4]
Podpis: Korweta typu Combatant. Wąski i niski kadłub, ze wszystkimi działami (karonadami) na jedynym ciągłym pokładzie, wysoki dejwud na rufie i ostre linie tej partii okrętu, uniemożliwiały typową dla dawnych żaglowców aranżację pomieszczeń załogowych. Warunki bytowe oficerów i marynarzy były gorsze niż na innych korwetach tej wielkości, dzielność morska i zdolność do niesienia żagli - ograniczone, a w zamian uzyskano bardzo małe zanurzenie.


Uzbrojenie wyłącznie w karonady, typowe dla wielu małych jednostek tamtego okresu, oznaczało nieproporcjonalnie ciężką salwę burtową, jednak czyniło żaglowce bezbronnymi wobec nieprzyjaciela zdolnego do trzymania się na dystans przekraczający marną donośność tej osobliwej artylerii. Czyli świetnie się nadawało do walki ze statkami handlowymi lub rybackimi, które po dogonieniu należało zmusić do poddania, a nie zatopić, a także do odstraszania korsarzy nie mających szans w ewentualnym starciu burta w burtę. Lecz do innych celów, w tym zwłaszcza najbardziej charakterystycznych właśnie dla kanonierek - czyli ostrzeliwania unieruchomionego nieprzyjaciela z dużej odległości przy użyciu pojedynczych, długich dział - było całkowicie nieprzydatne.

[tu zobacz w galerii zdjęcie Dauntless 7]

Stocznia Johna Blunta w Hull zbudowała dwa okręty tego typu - Dauntless i Valorous (zwodowane w listopadzie 1804 r.), zaś stocznia Thomasa Steemsona w Thorne - jeden, Combatant (zwodowany pod koniec listopada 1804). Z uwagi na oryginalną konstrukcję i wynikające z niej ograniczenia w zastosowaniu, nie służyły długo. Żaglowiec Combatant już w 1808 r. zmieniono w hulk (stacjonarne koszary na wodzie), Valorous doczekał się podobnego losu w 1814 r.

KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin