Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna www.timberships.fora.pl
Forum autorskie plus dyskusyjne na temat konstrukcji, wyposażenia oraz historii statków i okrętów drewnianych
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

32-funtówka na lawecie Hardy'ego

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kgerlach
Administrator



Dołączył: 20 Lip 2010
Posty: 4021
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:35, 31 Lip 2015    Temat postu: 32-funtówka na lawecie Hardy'ego

W numerze 59 (4/2015) pisma „Modelarstwo Okrętowe” zamieszczono plany i opis bardzo krótkiej 32-funtówki brytyjskiej, używanej na okrętach Royal Navy z grubsza w latach 1830-1865. Podałem tam wszystkie najważniejsze informacje. Z uwagi na prawa serii oraz obfitość innego materiału, nie zamieściłem garści szczegółów interesujących tylko niektórych pasjonatów. Przytaczam je tutaj, w formie uzupełnienia.
Z dział tych strzelano przede wszystkim żeliwnymi kulami 32-funtowymi o średnicy 157 mm, takimi jak z najcięższych armat tego wagomiaru. Jednak nie w tych samych warunkach, bowiem w standardowych 32-funtówkach o masie 56 cetnarów kaliber lufy wynosił 163 mm, natomiast w tych maleństwach o masie 25 cetnarów zaledwie 160 mm, co oznaczało wydatne zmniejszenie luzu między pociskiem a przewodem lufy. Z jednej strony miało to trochę podreperować mizerną donośność (1300-1500 m) i zwiększyć celność (mniej gazów prochowych uciekało bezproduktywnie, a kula mniej się odbijała w lufie), z drugiej zaś - prowadziło do problemów z ładowaniem. Standardowy ładunek miotający ważył 4 funty, zredukowany – tylko trzy. Warto to porównać z ładunkiem prochowym wykorzystywanym w 32-funtówce o masie 56 cetnarów: normalnie 10-funtowy, na małych odległościach walki redukowany do 8 funtów. W rzadkich wypadkach dopuszczano strzelanie z ultrakrótkich 32-funtówek także pociskami wybuchającymi. Taki granat miał kaliber 6 cali (ok. 152 mm) i zawierał jednofuntowy ładunek rozrywający, więc nie mógł zdziałać prawie nic przeciwko okrętom. Nadawał się jednak bardzo dobrze do atakowania celów żywych na lądzie. Natomiast z 32-funtówek o masie 25 cetnarów nie wolno było strzelać dwiema kulami naraz, czyli używać ulubionej przez Brytyjczyków techniki walki z bliska. Jeszcze w latach wojny krymskiej komentowano to jako wadę tych dział, chociaż teoretycy już wcześniej dowodzili nielogiczności takiego ładowania, a podczas działań prawdziwym wyzwaniem okazało się dosięganie celów położonych dużo dalej.
Często wykorzystywana, i to już w tamtej epoce, nazwa „gunnade” (w kalce językowej „działonada”) na określenie tych specyficznych dział, stojących jakby na pograniczu dział zwykłych i karonad, może być myląca. Używano jej bowiem już kilkadziesiąt lat wcześniej w odniesieniu do najwcześniejszych karonad i rozmaitych konstrukcji pośrednich, np. mających lufę karonady, ale osadzoną na zwykłych czopach armatnich zamiast na dolnym nadlewie, bądź też egzemplarzy z bardzo krótką lufą, lecz niekomorowanym przewodem (tzn. bez zmniejszonej średnicy komory prochowej - rozwiązania typowego dla wszystkich „zwykłych” karonad w dojrzałej fazie ich rozwoju).
Tuż przed okresem wojen napoleońskich i w trakcie ich trwania odlano wiele odmian dział 18-funtowych oraz 24-funtowych systemu Blomefielda. Po podjęciu decyzji o ujednoliceniu wagomiaru prawie wszystkich armat Royal Navy na poziomie 32-funtów, większość najkrótszych 32-funtówek bardzo długo pozyskiwano – dla oszczędności – przez rozwiercanie tychże starych dział. Łatwo to dostrzec nawet z zewnątrz, bowiem zachowały charakterystyczny zarys (w połowie XIX w, mocno już przestarzały) i nosiły ślady prowizorycznych przeróbek przy gronach. Omawianie i ilustrowane we wspomnianym piśmie działa o masie 25 cetnarów powstawały na drodze rozwiercania 18-funtówek o masie 27 cetnarów, która po tym zabiegu spadała o około 2 cetnary.
Jednak na rozmaite pokłady liniowców (poza najniższymi, gdzie stały najdłuższe i najcięższe egzemplarze 56-cetnarowe) oraz dla wszystkich baterii innych okrętów potrzebowano odtąd pełno 32-funtówek o masach i długościach pośrednich. Rozwiercano więc także armaty 24-funtowe konstrukcji Blomefielda: te o masie 33 cetnarów zmieniały się w działa o długości 6’6” i masie 32 cetnarów; z tych o masie 40 cetnarów uzyskiwano działa 39-cetnarowe o długości około 7’6”; 24-funtówki o masie 43 cetnarów stawały się 32-funtówkami o masie 41 cetnarów i długości 8’0”; w końcu te o masie 48 cetnarów zmieniały się w działa o długości 9’0” oraz masie 46 cetnarów. Część z opisanych miała charakter eksperymentalny, wykorzystywano je tylko przejściowo. Poza tym stale pracowano nad nowymi modelami o z grubsza tych samych parametrach głównych, lecz bezpieczniejszych, charakteryzujących się nowocześniejszą konstrukcją, bardziej dopracowanych w szczegółach.
Pokazana w „Modelarstwie Okrętowym” razem z ultrakrótką 32-funtówką tzw. laweta opornikowa Hardy’ego, była bardzo oryginalna, co wyjaśniłem tam w opisie. Jednak z uwagi na jej pionierski charakter cechowała się też wieloma wadami. Część z nich wynikała po prostu z niedopracowania konstrukcji i braku odpowiednich doświadczeń. Sama idea hamowania odrzutu działa była zdecydowania słuszna, zapoczątkowała nie tylko rozwój coraz lepszych oporników mechanicznych, ale stanowiła pierwszy krok do zbudowania oporopowrotników. Tym niemniej od lat 30-tych do 60-tych XIX wieku budziła też negatywne emocje wynikające z zupełnie innych przesłanek niż mankamenty konstrukcyjne. Kwestionowano w ogóle zasadność oddawania w ręce zwykłych marynarzy czegoś wyrastającego ponad dotychczasową skrajną prostotę, czegoś wymagającego myślenia w ogniu walki zamiast automatycznego powtarzania tych samych, wyuczonych czynności. Kryło się w tym zarówno ledwo skrywane protekcjonalne podejście do rzekomo ograniczonych możliwości umysłowych „plebsu”, jak i całkiem racjonalne doświadczenie, że przy użytkowaniu w stresie i pośpiechu najlepiej sprawdzają się rozwiązania, w którym większość czynności realizowana jest samoczynnie. W związku z tym James Ward pisał (w książce wydanej w Nowym Jorku w 1862 r.) z wielce przesadną krytyką o lawecie opornikowej Hardy’ego: „Zawładnęła na moment wyobraźnią ludzi, ale szybko została zarzucona z powodu swojej masy, skomplikowanej budowy, podatności na uszkodzenia albo stawania się bezużyteczną przez puchnięcie, kurczenie się i paczenie drewna, rdzewienie żelaza itd., oraz dlatego, że wymagała więcej pilnej uwagi i troskliwości przy regulacji niż jest możliwe do uzyskania podczas zamieszania i pośpiechu bitewnego, albo przy pojętności marynarzy”.
W rzeczywistości lawety tego typu, istotnie sprawiające czasem kłopoty, były użytkowane nie tylko szeroko, ale i bardzo długo – zdecydowanie nie przez „moment”. Rozporządzenie artyleryjskie z 1839 r. wskazywało je konkretnie dla wszystkich karonad, a ponadto dla 32-funtówek o masie 25 cetnarów. Zarządzenie z 1847 r. dodawało do tej listy 32-funtówki o masie 32 cetnarów.
Nadzwyczaj krótkie 32-funtówki o masie 25 cetnarów zaprojektowane zostały dla zastąpienia karonad tego wagomiaru, więc znalazły się zasadniczo w tych samych co one miejscach, na tych samych okrętach. Jednak mimo wszystko masa większa o 8 cetnarów i długość większa o 2 stopy powodowały, że na jednostkach bardzo ciasnych i o wybitnie małej stateczności musiały pozostać karonady. Z kolei bardzo duże w swoich klasach, nowoczesne okręty o proporcjonalnie niskich burtach, mogły sobie pozwolić na nieco dłuższe i cięższe – a więc lepsze – warianty lekkich 32-funtówek.

Można to prześledzić na przykładzie kilku klas i typów.
W 1839 najkrótsze 32-funtówki tworzyły ponad dwie trzecie artylerii spardeku trójpokładowców typu Queen. Nieco mniej niż jedną trzecią miały stanowić 32-funtówki o masie 45 cetnarów. Liniowce typu Queen były nowoczesnymi okrętami i do tego bardzo szerokimi, więc nie odnotowywano na nich problemów ze statecznością (chociaż już z nadmiernym kołysaniem – owszem). Jednak w ówczesnej Royal Navy zdecydowanie przeważały starsze trójpokładowce (typów Caledonia, Hibernia, Nelson), klasyfikowane jako 120-działowce i widziane jako generalnie lepsze jednostki bojowe, lecz dużo węższe. Wysoka burta przy małej szerokości skłaniała do zachowania na najwyższych poziomach lekkich karonad, dokładnie w tych samych miejscach i liczbie jak działa 25-cetnarowe na żaglowcach typu Queen. Najmniejsze trójpokładowce (typów Camperdown, Princess Charlotte, Impregnable, Queen Charlotte) miały na spardekach oczywiście również głównie karonady 32-funtowe, chociaż w mniejszej liczbie. Prawie nic się pod tym względem nie zmieniło także w regulacjach z 1848. Wkrótce jednak pojawiły się trójpokładowce śrubowo-żaglowe, chociaż w bardzo małej liczbie. Z uwagi na szerokie użycie wiązań żelaznych mogły być znacząco większe od swoich poprzedników. Do 1860 r. Royal Navy zdążyła przebudować na takie jednostki, albo zbudować od podstaw, osiem śrubowo-żaglowych trójpokładowców. Były silnie zróżnicowane, miały tonaż z grubsza od 3100 ton do 4200 ton, więc i ich uzbrojenie nie mogło przedstawiać się całkiem jednolicie (aczkolwiek w interesującym nas tu aspekcie nie zmieniało się całkiem wprost proporcjonalnie do wielkości, ponieważ decydowała stateczność). Niektóre niosły na spardeku 32-funtówki o masie 42 cetnarów, inne właśnie te o masie zaledwie 25 cetnarów. Karonady już wcale na nich nie występowały.
Tuż przed regulacją z 1839 r. okręty drugiej rangi, wyłącznie liniowce dwupokładowe, dzieliły się na trzy mocno odrębne grupy. Pierwsza obejmowała świeżo zwodowane, ogromne okręty typu Rodney (tonaż c. 2600 ton, szerokość prawie 54,5 stopy), które na spardeku niosły wyłącznie 32-funtówki o masie 42 cetnarów. Drugą – najliczniejszą – tworzyły 84-działowce typu Asia/Canopus/Formidable (tonaż c. 2300 ton, szerokość około 52,5 stopy). Początkowo nosiły na pokładach rufowym i dziobowym przede wszystkim karonady 32-funtowe, ale od około 1830 r. zastąpiły je właśnie te super-krótkie 32-funtówki o masie 25 cetnarów. Jednak regulacja z 1839 r. zaleciła powrót do karonad, co utrzymano w 1847 r. Trzecia grupa okrętów drugiej rangi składała się z dość dziwnych 80-działowców Symondsa (typ Vanguard), który dla zapewnienia im przewagi żeglarskiej nad konstrukcjami konkurentów nakazał budować je bardzo szerokie (tonaż c.2600 ton, szerokość około 57 stóp) i słabiej uzbrojone. Oczywiście w tej sytuacji bez problemu niosły na spardeku 32-funtówki o masie 42 cetnarów.
Na standardowych dwupokładowcach trzeciej rangi (72- do 78-działowych) stały na tym poziomie w okresie wojen napoleońskich i długo po nich karonady 32-funtowe, co musiała zatwierdzić regulacja z 1839 r. i ponownie ta z 1847 r. Tutaj nawet przejście na 32-funtówki 25-cetnarowe było nierealne, ponieważ oznaczałoby wzrost tak wysoko położonej masy aż o 80 cetnarów (ponad 4 tony) przy okrętach, których maksymalna szerokość nie przekraczała 51 stóp. Jednak i w tym przypadku Symonds kazał zbudować dwa liniowce uzbrojone zaledwie w 70 dział, a mające szerokość 54 stopy, co pozwoliło umieścić na ich spardekach te nieco cięższe 32-funtówki, o masie 42 cetnarów. Dwupokładowce śrubowo-żaglowe, wodowane przede wszystkim w latach 1850-tych, których marynarki brytyjska dorobiła się wielkich ilości, miały na spardekach zarówno 32-funtówki 42-cetnarowe, jak 45-cetnarowe, ale (poza jednym, najgorszym i najmniejszym) nie używały już wariantów lżejszych czy, tym bardziej, karonad.
Duże fregaty 50-działowe grupy Portland (typów Java, President) nosiły pierwotnie na spardeku głównie rozmaite karonady (24-, 32- i 42-funtowe). Ustąpiły one miejsca 32-funtówkom 25-cetnarowym, co potwierdziły regulacje z 1839 i 1847 r. W klasie fregat panowało pod tym względem wielkie zamieszanie, ponieważ jeszcze większe jednostki 50-działowe (powstałe ze „strzyżenia” liniowców oraz najnowocześniejsze żaglowce Symondsa) niosły swobodnie znacznie dłuższe i cięższe 32-funtówki o masie 45 cetnarów. Mniejsze fregaty z reguły musiały zadowalać się na spardeku tylko karonadami 32-funtowymi, a była też grupa fregat formalnie małych (o mniej licznej artylerii, ale na dużych i szerokich kadłubach), którym pasowały akurat 32-funtówki 25-cetnarowe. Fregaty śrubo-żaglowe, o ogromnej rozpiętości wymiarów, miały wielce zróżnicowaną artylerię, lecz na spardekach części z tych jednostek też instalowano między innymi 32-funtówki 25-cetnarowe.
Te ostatnie stanowiły również ulubione działa na wielu małych i średnich bocznokołowcach, lecz tutaj trudno oczywiście mówić o jakimś przejściu od artylerii żaglowców do parowców.
Natomiast typową pod tym względem kategorią były duże korwety grupy Andromache (typów Actaeon, Andromache, Conway). Niektóre od początku miały mieć zarówno na głównym pokładzie, jak na spardeku przede wszystkim 32-funtówki 25-cetnarowe, inne zaprojektowano najpierw do niesienia tam 32-funtowych karonad, szybko jednak zastąpionych przez powyższe działa. Część wróciła do karonad na spardeku w 1847 r., kiedy wzrosła masa pozostałych dział, lecz na pokładzie głównym pozostały przy wersji 25-cetnarowej armaty 32-funtowej.
Krzysztof Gerlach


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kgerlach dnia Pią 17:29, 18 Gru 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.timberships.fora.pl Strona Główna -> Okręty wiosłowe, żaglowe i parowo-żaglowe / Artykuły tematyczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin